To były piękne dni - Modern Talking

kasiaro
25.01.2008 10:21

MODERN TALKING - piękni i młodzi

Jeśli wydaje się Wam, że synonimem słowa kicz jest "Ich Troje", albo "pani Doda" znaczy się, że lata osiemdziesiąte w muzyce pop są dla Was jeszcze nie odkrytą wyspą. Z przyjemnością więc przypominamy prawdziwych królów dyskotek, remiz, sal weselnych i wszelkich innych tancbud. Specjalnie przed Wami, na życzenie przede wszystkim Pań, ze specjalną dedykacją od nas -The One! And Only (no może dwóch)!! - Modern Talking!!!

FAKTY

Fakty najbardziej suche z suchych mają się tak: Duet Modern Talking powstał w 1984 roku . Został założony przez producenta i kompozytora, Dietera Günthera Bohlena (to ten blondyn). Po długich poszukiwaniach wokalisty, wybrał on Bernda Weidunga , który przyjął pseudonim Thomas Anders (to ten brunet). Już pierwszy singel "You're My Heart, You're My Soul" (wydany 29 października 1984) stał się wielkim przebojem. Również kolejne single były wielkimi hitami, nie tylko w Niemczech, ale także w całej Europie i Japonii. Do roku 1987 (w którym zawieszono działalność) duet sprzedał, bagatela, 60 milionów płyt . Takich wyników nie można lekceważyć. Pikanterii rozstania dwóch ślicznych współpracowników dodają jego zakulisowe przyczyny. Bohlen ponoć nie wytrzymał, kiedy na plan kolejnego clipu, wpadła żona Andersa - Nora. Dzielna kobieta zepchnęła ze sceny dwie wynajęte tancerki i z koleżanką dały do zrozumienia, że albo one, albo żadne inne. Ciekawe czy Thomas Anders z własnej i nieprzymuszonej woli nosił w klipach naszyjnik z imieniem ukochanej?

ALE O CO CHODZI?

Fakty, to jednak tylko fakty. Nie oddają skali problemu. Lata '80 należały do nich . Dziewczyny wieszały na ścianach pokojów ich plakaty, kolekcjonerzy płyt poszukiwali (wtedy nie było tak łatwo jak teraz) kolejnych albumów, w dyskotekach i na imprezach Modern Talking nie mieli wielu znaczących konkurentów. O duecie plotkowano co najmniej tak, jak dziś o Paris Hilton, a każda bzdura związana z Dieterem oraz Thomasem urastała do miana wydarzenia.

Na czym polegał fenomen? Skąd taki sukces? Przecież Bohlen, zanim cokolwiek osiągnął jako kompozytor, a później producent, wysłał ponoć tysiące piosenek do rozgłośni, wytwórni, zespołów i wokalistów - wszystkie bez wyjątku odrzucono. Czy przeważyły kiczowato aksamitne głosy, wciąż takie same chórki w refrenach, nieskazitelne stroje i wizerunek bardzo grzecznych, ułożonych, zamożnych, romantycznych chłopców? Dieter Bohlen chciał być uznany za gitarzystę, więc jego ekspresyjne zamachy z łokcia oraz kucanie (pewnie z emocji) pewnie też robiły wrażenie. Słuchając dziś starszych hitów Modern Talking, nie trzeba specjalnie wprawnego ucha - to są prawie jednakowe kompozycje. Istotną role odegrały też programy graficzne. Modern Talking to duet złożony z ludzi, którzy z okładki na okładkę wyglądali coraz młodziej i wspanialej. Ruch sceniczny? Nie żartujmy, braki umiejętności maskowano pozorną wystawnością i teatralnością.

Ale ta właśnie prostota, melodyjność oraz regularny dyskotekowy bit , podparte urodą (makijaż, fryzury, ciemna cera) wokalisty stały się kluczem do sukcesu. W ciągu ledwie 3 lat duet nagrał 6 albumów i każdy stawał się bestsellerem. Duet objechał cały glob z koncertami i wszyscy się świetnie bawili. A najlepiej pewnie technicy od playbacku...

WIELKI POWRÓT

Kiedy Bohlen i Anders zdecydowali się na powrót (1998 rok ) rynek był już zupełnie inny. Ckliwe piosenki o złamanych sercach nie miały już tego wzięcia. Postawiono na mocniejsze argumenty: raperów, których dusze są czarne jak smoła i tancerki, które chętnie "zatańczą" z takim "Sexy, Sexy Lover". Dodano też basów, bo bez dobrych basów nie ma dobrego popu. Wielki powrót zwiastowały tez zmiany w image: garnitury, skórzane płaszcze i krótkie (!!!) włosy wokalisty.

Po powrocie z odświeżonym wizerunkiem duet z sukcesem kontynuował swoje podboje z lat '80. W ciągu 6 lat wydali aż 7 albumów , z czego część niestety składanek. Płyty jednak sprzedawały się dobrze, muzyczne stacje TV ich klipy puszczały chętnie, a w dyskotekach obok hitów starych (koniecznie zremiksowane, tzn. więcej basów), pojawiły się te nowe. Ostrzegamy, dla romantycznych fanek sprzed lat obejrzenie tak wypasionego, futurystycznego clipu z elementami sado-maso może skończyć się wstrząsem. To jest klip dla widzów o mocnych nerwach. To jednak wciąż jest Modern Talking. A.D. 2000. "China In Her Eyes" :

TO JUŻ JEST KONIEC?

W roku 2003 ku rozpaczy nastolatek oraz osób pozbawionych gustu i słuchu duet dramatycznie i definitywnie zakończył działalność . Nie do końca im wierzymy, ponieważ nie takie "definitywne" końce przeżyliśmy. Dało się wskrzesić Sex Pistols, Spice Girls, Queen, Boney M., a nawet The Doors, to i Modern Talking się uda. Sentymenty (w sercach publiczności) oraz debety (na kontach artystów) zrobią swoje. Cierpliwości.

Panowie jednak po raz kolejny rozpoczęli działalność solową i zapewne Dieter Bohlen zrobi to lepiej (wcześniej po rozpadzie w 1987 skutecznie promował swój zespół - Blue System) niż Thomas Anders. Ale jeśli ktoś bardzo chce może już 26 stycznia posłuchać i obejrzeć Thomasa Andersa na żywo. Artysta właśnie rozpoczyna triumfalną trasę koncertową po Niemczech. Może już nie jest taki przystojny, nawet trochę przytył, ale tam wciąż jest uwielbiany. A my dzięki temu klipowi wiemy, na kogo stylizuje się konferansjer wszechczasów i wszechteleturniejów - Krzysztof Ibisz.

Duet Modern Talking wiele wyniósł (pieniędzy), ale i wiele wniósł do kultury naszych czasów. Podarował wiele twórczego fermentu, ilość złamanych bądź podreperowanych serc przy piosenkach Modern Talking można pewnie liczyć w miliony. Duet dał impuls wielu zakompleksionym młodzieńcom, Bohlen i Anders po prostu udowodnili, że nie trzeba być utalentowanym, wystarczy być ładnym. I trzeba koniecznie fundować ludziom tanie wzruszenia. To bardzo inspirujące, więc szaleńcy z Lenigrad Cowboys zrobili własną wersję "You're my Heart, You're My Soul". Zarówno ich aranżacja i wykonanie jak i klip może być dobrym otrzeźwiaczem dla tych, którzy wciąż z nostalgią wspominają królów dyskotek - Modern Talking.

WWW

POLECANE RADIA