Wolność dla Tybetu

mat. pras.

Kolejną osobą, której życie nie jest usłane różami, tak jak mogłoby się wydawać, jest Bjork. Islandzka artystka po swoim koncercie w Szanghaju trafiła na czarną listę kreowaną przez przedstawicieli Chin. Jako jedyna, na koncercie, miała odwagę publicznie wykrzyczeć hasło: "Wolność dla Tybetu!". Chiński rząd uznał, że złamała prawo, więc oczywiście również trafiła do zacnego grona krytyków azjatyckiego państwa. Bjork dostała zakaz na jakiekolwiek aktywności w Chinach Kontynentalnych. Od tego wyczynu minęło już dziewięć lat, ale biorąc pod uwagę zawziętość reżimu, jej stopa jeszcze długo tam nie postanie.