Ban za styl

Facebook

Jay-Z podbijający azjatycki rynek muzyczny? Nic z tych rzeczy! Raper nie może się promować, a tym bardziej koncertować na terenie Chin. Wszystko zaczęło się od tego, gdy rząd poprosił, by amerykański artysta przesłał im teksty swoich piosenek, ale najwidoczniej nie przypadły im do gustu.

Cenzorzy uznali, że jego muzyka i rapowany tekst są zbyt wulgarne i kontrowersyjne, więc z pewnością nie będzie mógł ich zaprezentować przed dużym gronem słuchaczy. Jednym zdaniem: Dla Jaya-Z nie ma miejsca w Chinach! Na szczęście inne państwa bardzo chętnie skorzystają z jego wolnych terminów koncertowych, a sam zainteresowany nie przejął się ograniczeniem wystosowanym przez rząd.

Zobacz jeszcze raz