Michael Stipe i Kurt Cobain

Fot. B&W

Michael Stipe, lider R.E.M. oraz Kurt zdążyli się zaprzyjaźnić i planowali nawet współpracę, lecz niestety wspólne plany przerwała śmierć Cobaina. Frontman zespołu R.E.M. miał nawet kupić bilet lotniczy dla przyjaciela, by tych dwoje mogło połączyć swe siły w muzycznym studiu, jednak według krążących historii wokalista Nirvany w ostatniej chwili zrezygnował z lotu. Członek grupy R.E.M. w dowód przyjaźni zadedykował jednak zmarłemu koledze utwór "Let Me In" z albumu "Monster". Również Cobain pozostawał pod silnym wpływem Michael'a Stipe'a i grupy R.E.M., której płyta znalazła się w odtwarzaczu Kurta w chwili jego śmierci.