Niefortunny wypadek

pixabay.com

Ten krótki kijek, którym obecnie, energicznie wymachują dyrygenci to batuta. Prawdopodobnie jej długość została zmodyfikowana przez przykry wypadek, jaki przydarzył się jednemu z legendarnych dyrygentów. Jean- Baptiste Lully nie może pochwalić się wybitnymi zdolnościami manualnymi. Muzyk doświadczył czegoś naprawdę żenującego. Uderzając o ziemię długą laską, dyktując orkiestrze rytm, wbił przedmiot prosto w swoją nogę, wyrządzając sobie ohydną ranę, która nie chciała się zagoić. Dyrygent do końca swoich dni był nieugięty i nie zgodził się na amputację. Ostatecznie skończyło się gangreną, a następnie śmiercią.