Ona tańczy dla... mas, czyli jak to jest z tym disco polo

Victoria Banach
10.04.2017 17:24
Białystok. Juwenalia 2016. Zenek Martyniuk

Białystok. Juwenalia 2016. Zenek Martyniuk (AGNIESZKA SADOWSKA)

Disco polo - źródło podziału polskiego społeczeństwa. Chociaż w zasadzie nie, bo przecież wszyscy nienawidzą disco polo, nieprawdaż? A jednak na YouTubie, pod licznymi teledyskami przeróżnych zespołów, liczniki pokazują kosmiczne liczby. Skoro nikt nie słucha tego gatunku muzycznego, to skąd one się w takim razie wzięły? Ten gatunek w takim razie "magicznie" istnieje.

Ciężko oprzeć się wrażeniu, że disco polo jest teraz wszędzie. W TVNie, na kanapie u Wojewódzkiego, czy gdzieś w pogoni za "Agentem", w Polsacie disco polo zmienia swoją twarz na "brzmiącą znajomo", a Zenon Martyniuk wydaje się być nową twarzą TVP. I choć chyba coraz bardziej staje się codziennością, i powoli "scala się" z pozostałą kulturą, to głosy buntu jednak zupełnie nie cichną. Dlaczego tak błaha rzecz, jak gatunek muzyczny, wzbudza w ludziach tak mieszane uczucia? Przecież to tylko muzyka. W zasadzie nikt nikomu nie robi krzywdy, słuchając takich czy innych kawałków, a nie widać burz medialnych i wielkich sporów, wywołanych popularnością zespołów wywodzących się z innych nurtów. Każdy ma przecież swoją odrębność i nikt nikogo nie zmusi, do zmiany gustu i upodobań.

Z dwojga złego...

Czy disco polo rzeczywiście tak bardzo różni się od tego, czego słuchamy na co dzień? W radiu królują takie nazwiska, jak Selena Gomez, Katy Perry, Ed Sheeran, Alvaro Soler - głównie muzyka pop. Lekki tekst, wpadająca w ucho melodia, autotune tu i tam. Wydaje mi się, że podobnie jest z disco polo, a jednak spotyka się ono z dużo większą krytyką, niż wesoła muzyka w stacjach radiowych. Wszelkie komentarze o bzdurnych tekstach, bądź muzyce na jedno kopyto, odbijają się także na popie. Problem powtarzalności linii melodycznej, dotyczy przecież także i jego. Może należałoby się zastanowić, czy to wina gatunku, czy też producentów, którzy rozleniwili się i nie wkładają wiele wysiłku, w tworzenie nowych, niebanalnych brzmień. A gdyby przetłumaczyć hity Beyonce, Rihanny czy innych obecnych gwiazdek, to nagle uświadomilibyśmy sobie, że tak naprawdę często śpiewają one o niczym.

Pod lupą

Jak się okazuje, nawet "najprostsza" muzyka się zmienia. Niegdyś królowało bardziej tradycyjne brzmienie disco polo - akordeon, skoczne melodyjki, trochę klawiszy. Dobrym przykładem jest sam król gatunku - Zenon Martyniuk. Na scenie jest już prawie 30 lat i nawet on zmienił swoje brzmienie, na bardziej dyskotekowe. Okazuje się, że istnieje też coś takiego jak "rockopolo", co mnie osobiście jako fance rocka jest jednak ciężko przełknąć. Ale być może to sposób niektórych zespołów, na przedostanie się do tak zwanego "mainstreamu".

W oku cyklonu

Żeby przybliżyć sprawę z innej perspektywy, zdecydowałam się na rozmowę ze znajomym, który próbuje swoich sił w branży disco polo. Piotrek Zduńczyk ma 27 lat i jest członkiem zespołu Bonit. Skończył ekonomię i pracuje w swoim zawodzie. Dlaczego w takim razie młody, wykształcony człowiek wystawia się na potencjalnie negatywne opinie, grając taki, a nie inny rodzaj muzyki? Otóż, Piotrek jest w pełni świadomy opinii jaką ma gatunek, który gra, ale zupełnie nie stanowi to dla niego żadnej przeszkody. U niego w domu takiej muzyki słuchało się odkąd pamięta - jest to swego rodzaju tradycja dla jego rodziny. Zapytałam, jaki jego zdaniem, jest fenomen tej muzyki. Bez dłuższego zastanowienia padło hasło "muzyka lekka, łatwa i przyjemna". Jak sam mówi, przede wszystkim przesłanie jest radosne, więc siłą rzeczy nastraja nas pozytywnie, no i łatwa do zapamiętania melodia, która - chcąc czy nie chcąc - wpada w ucho. Uważa, że duży wpływ na popularność tego nurtu, ma atmosfera na koncertach i kontakt wokalisty z publiką. Czy rzeczywiście w tym tkwi sedno i dlatego ludzie nadal tłumnie przybywają słuchać discopolowych hitów?

Adwokat diabła

Nie, nie jestem wielką fanką muzyki disco polo. Nie, nie udaję, że za tą muzyką stoi głębokie przesłanie, ale tak naprawdę za którą obecnie stoi? Jestem po prostu dziewczyną z Podlasia, samego epicentrum huraganu, jakim jest disco polo i najzwyczajniej w świecie nauczyłam się żyć z - a może bardziej obok? - tej muzyki. Nie rozumiem ataku na gatunek, który właściwie nie różni się niczym, od powszechnie obecnego popu. I skoro wszyscy pałają taką nienawiścią do tej muzyki, to jak to możliwe, że na koncertach wciąż pojawia się mnóstwo ludzi, zespoły zarabiają pieniądze, a na YouTubie wyświetlenia codziennie rosną. Tak naprawdę każdy kraj ma swoje disco polo, więc nie ma sensu się upierać, że ten gatunek to plaga ludzkości. My wiecznie gonimy zachód, który obraliśmy sobie za ideał. Być może łatwiej będzie to przełknąć, uznając to nawet niechby za zło konieczne - Amerykanie mają country, a my mamy Disco Polo. Zresztą, muzyka, to muzyka - po co się napinać, skoro to zupełnie sprzeczne z jej celem. Chodzi przecież o to, żeby się zrelaksować, pobawić. Niech ten, kto nigdy na weselu nie zatańczył do "Gwiazdy" Akcentu, albo nie podśpiewywał na imprezie jakiejś koleżance, że jest szalona, pierwszy rzuci kamieniem!

Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX