Kamp! - jesteśmy na dobrej drodze [wywiad]

16.04.2010 13:07
Kamp

Kamp (Kamp, fot.mat.prasowe)

Na ich pierwszą płytę czekamy z niecierpliwością. Kamp! opowiedział nam m.in. o swoich planach i pomysłach.

Patryk Kanarek: Zacznę od pytania chyba najważniejszego: pracujecie nad płytą?

Tomek: Pracujemy nad pierwszą płytą, na razie nie jesteśmy nawet w połowie drogi, ale czekamy na swój dobry moment, kiedy przyjdzie wiosna, lato, kiedy będziemy mieli mniej koncertów i więcej czasu, żeby przysiąść nad materiałem. Chłopaki macie coś do powiedzenia?

Radek: Bardzo długo koncepcyjnie walczyliśmy jak podejść do płyty, jak w ogóle ją ugryźć.

Michał: Walka nie jest skończona.

Radek: Właśnie, walka nie jest skończona, ale jesteśmy na dobrej drodze. Byłeś na próbie to pewnie słyszałeś, graliśmy właściwie tylko nowe kawałki, chcemy sprawdzić jak działają na ludzi. Jest to trochę stresujące ale sprawia też dużą radochę.

Na koncercie będziecie grać głównie nowy materiał?


Radek: Nie, nie będziemy grać głównie, bo tych nowych kawałków przygotowanych koncertowo mamy niewiele. Znudził się już nam strasznie materiał z EP-ki, nawet "Breaking.." momentami słabo chodzi, chociaż czasem jest dobrze, zależy od publiki.

Dostaliście może jakieś zaproszenie na zagraniczny festiwal?

Zespół:
(Śmiech)

Michał: Ale mamy zaproszenie na dwa zagraniczne występy, na 90% lecimy w maju do Brighton na Great Escape.

Radek: I mamy zaproszenie, na nie festiwal. Jedziemy do Szanghaju na Expo jako reprezentant Polski, pod koniec maja. Nie wiem co tam będziemy robić, boimy się, że nam heroinę podłożą i taki będzie finał. A zagraniczne festiwale? Kto wie, zobaczymy.

Czy myśleliście aby pójść drogą remiksów zagranicznych wykonawców, zdobycia w ten sposób popularności w świecie, żeby potem na tym wypromować własny album?

Michał:
Myśleliśmy, natomiast z wielu powodów skupiamy się na longplayu. Remixów dla zagranicznych wykonawców nie robiliśmy, ale za to nam zrobiono. Odahl zrobił świetny remix. To jest taki producent ze Szwecji, którego nikt nie zna, ale my go znamy (śmiech). Warto się z nim zapoznać, bo "Breaking..." w jego wykonaniu był jednym z najlepszych.

Tomek: Myśleliśmy o takich remixach i na pewno pójdziemy w tę stronę, ale w ramach promocji nowego materiału, czyli najpierw chcemy zrobić swoje rzeczy, a potem je rozpromować na zasadzie remixowania naprawdę fajnych kolektywów i myślę, że to się uda.

Kamp! Stał się popularny w krajowej scenie alternatywnej, ale polskie realia często są jak sole trzeźwiące. Gracie praktycznie co tydzień. Rozczarowanie nie wkracza często, da się normalnie funkcjonować, także finansowo?

Michał: Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach (śmiech).

Radek: Nie narzekamy, ale o kredycie zapomnij. Także tak to wygląda, zobaczymy może po płycie będzie lepiej. Ale na razie trzymamy się ziemi i nie chcemy fantazjować.

Tomek: I normalnie pracujemy.

Michał: Nic się nie zmieniło w naszym podejściu do życia.

Tomek: Nie czujemy że blogosfera nas zmieniła, może ewentualnie działa to w ten sposób, że będąc świadomi, że to co wrzucimy na nasz myspace, może zostać opisane w różnych miejscach, jesteśmy bardziej wstrzemięźliwi niż byliśmy na początku. Dłużej debatujemy czy coś udostępniać, zresztą to widać, bo po "Breaking", oprócz remixów jeszcze nic nie wrzucaliśmy. I nie dlatego żeby robić z tego tajemnicę - chcemy, aby było to naprawdę dobre.

Wasza muzyka zaczyna wychodzić poza granicę naszego kraju, ostatnio wasz kawałek trafił na mixtape Flavewire. Na pewno załapanie się do jakiegoś zagranicznego labelu napędziłoby waszą karierę, nie obawiacie się że postawienie na własny label - Brennnessel może w jakiś sposób to ograniczyć?


Michał: To nie jest tak, że my się zamykamy tylko na swój label. Brennnessel powstał, bo chcieliśmy wystartować jako instytucja, a nie jako zespół, który udostępnia muzykę gdzieś w sieci. Chcieliśmy, żeby to było dobrze opakowane, trochę tu zdradzamy nasz szatański plan, ale taki był cel. To, że mamy net-label wcale nie znaczy, że jeżeli ktoś z Francji albo Anglii zaproponuje nam współpracę, to z tego zrezygnujemy, bo twierdzimy, że tu w Polsce mamy swoje i nam to świetnie hula.

Radek: Co tam Modular (śmiech).

Michał: To też jest tak, że my działamy zupełnie bezpłatnie, to jest typowy net-label, który ma działać tylko na zasadzie promocyjnej.

Radek: Ja zdecydowanie chciałbym wydać płytę, oni nie chcą, a ja ich bardzo namawiam. Fajnie, że mamy na świecie jakiś fanów, pisano o nas na kilku znanych blogach, ale tak naprawdę potrzebne są kontakty, żeby pojechać tu i tam, pokazać się i może coś z tego będzie. Teraz jest tak, że ani my nie mamy kontaktów, ani za bardzo w Polsce nie ma ludzi, którzy je mają.

Michał: Bardzo dobrze powiedziane! To jest bardzo smutne, ale okazuje się że jeżeli szukasz takiej osoby, to masz problem. Nie ma w Polsce osób, które mogłyby nas wypromować i skutecznie zadziałać na Zachodzie. Chociaż to może my ich nie znamy

Michał: Jest też pewien problem z wydawanie materiału, który już jest wydany. Zakładając że dostajemy jakąś propozycje, okazuje się że ta muzyka już jest udostępniona za darmo, w pewnie sposób podcinamy sobie skrzydła, ale to są pewne koszty, które trzeba ponieść na rzecz dobrej promocji. Gdybyśmy nie udostępnili tego za darmo, nie sądzę byśmy byli w tym miejscu, w którym teraz jesteśmy.

Radek: Tak, nie jedlibyśmy teraz Chaczapuri (śmiech). Kurwa, daj spokój. Zakładamy, że kolejny materiał będzie lepszy od poprzedniego, wiec nie ma się co asekurować, że "Breaking..." to był nasz opus magnum i nic lepszego nie zrobimy. Gdybyśmy tak myśleli, to zakończylibyśmy działalność. A jeszcze wracając do kwestii brennnessel.pl, to wystarczy zobaczyć, że to nie jest strona Modular czy DFA, tylko strona jakiś łapsów z Polski (śmiech). Chociaż żeby nie było - myślę, że na polskim poletku Brennnessel całkiem nieźle funkcjonuje.



Następne pytanie trochę odnosi się do waszego labelu, a raczej ilości chętnych by dołączyć. Czy odnieśliście wrażenia, że po was pojawiła się jakaś fala popu elektronicznego ?

Radek:
Jest duży problem, bo tych, których wydajemy poznawaliśmy osobiście, na koncercie, pogadaliśmy. Ostatnio dostajemy sporo demówek, problem w tym że nie wszyscy potrafią wyczuć konwencję naszego labelu, bo nawet jeśli materiał jest na przyzwoitym poziomie, to stylistycznie nie pasuje.

Trance?

Radek:
No na przykład, może trance rzadko się zdarza, ale minimalne dość często.

Michał i Tomek: Faszystowskie elektro często dają (śmiech).

Tomek: Generalnie mało jest takich projektów w Polsce, czy ty zauważasz że jest ich więcej?

Na szerszą skalę chyba to nie funkcjonuje.

Tomek:
Nie funkcjonuje, to prawda i tego nie zauważyliśmy, my też nie zajmujemy się szukaniem tych artystów, no bo nie mamy na to po prostu czasu. To nie jest tak, że siedzimy na myspace, szukamy, mówimy: "O Boże, ten zagrał fajnie, bierzemy go!" Broń boże tak nie jest, to są ludzie poznani przypadkowo. Ale na ten moment znam tylko jednego wykonawcę, którego chciałbym u nas mieć.

Powiesz kto to?


Tomek:
The Loveliers.

Michał: The Loveliers, rewelacyjny zespół.

Tomek: Bardzo fajnie grają, dają radę. Grają mocno elektroniczny pop, bardzo dobrze śpiewają po angielsku. No ale oni też mają pomysł na siebie i chyba nie garną się do nas.

Pytanie do ciebie Radek, w sprawie projektu Le Visage. Czy planujesz dalszy rozwój, słyszałem że zsamplowałeś Bergmana?


Radek: Najpierw pojawiła się EP "Persona", wydana w netlabelu Chilllabel, później ukazała się "Bergmanorama", to było 11 kawałków inspirowanych twórczością Bergmana, mnóstwo dialogów z filmów z bałaganiarską elektroniką w tle. To był rok 2006, było to zaraz po projekcjach jego filmów.

Ja też chodziłem na te projekcje, Bergman to gigantyczny bagaż psychologiczny.


Radek: Dokładnie. 10 filmów, które mnie wbiły w ziemię, właśnie pod wpływem owego bagażu, o którym wspomniałeś, zacząłem robić te kawałki. Potem wyszła jeszcze płyta Gato Negro, gdzie pojawiły się m.in. sample ze "Sleepera" Woody'ego Allena. Wyszło to chyba nie najgorzej. Anyway, zakończyła ona pewien okres w mojej muzycznej działalności, właśnie wtedy zaczęliśmy z Kamp! się rozkręcać. Pewnie wrócę do tego projektu, tylko w tej chwili nie mam czasu, trochę robię sobie pomysły do szuflady

Michał: Chyba na emeryturze :)

Dzięki za rozmowę.


MySpace Kamp!: www.myspace.com/kampmusik

Patryk Kanarek, seenthatmoviebefore.blogspot.com

Więcej o:

POLECANE RADIA