Taylor Swift jest nowym Bobem Dylanem?

05.02.2010 12:44
Taylor Swift

Taylor Swift (REUTERS/LUCY NICHOLSON)

To będzie prześmiewczy tekst o tzw. mainstreamie. Dokładnie taki, jakich nie lubicie, bo są na siłę alternatywne.
Problem w tym, że czasami naprawdę trudno się powstrzymać przed napisaniem tekstu prześmiewczego, szczególnie kiedy trafi się na absurd. A mam nadzieję, że to, co właśnie przeczytałam, jest absurdem, a nie prawdą.

Wracamy jeszcze na chwilę do ceremonii rozdania Nagród Grammy, podczas której Taylor Swift wystąpiła z nikim innym, jak z samą Stevie Nicks. Nietrudno się domyślić, że wypadła przy doświadczonej wokalistce nadzwyczaj blado. Wokalny popis Swift był w amerykańskich mediach szeroko komentowany.



Obóz Taylor Swift na krytykę zareagował dopiero po kilku dniach. Szef wytwórni Big Machine Records Scott Borchetta w rozmowie z Billboard.com powiedział:

Ona jest głosem tego pokolenia. Komunikuje się bezpośrednio ze swoimi fanami i oni komunikują się bezpośrednio z nią. To nie jest "Idol", to nie jest konkurs na to, kto potrafi zaśpiewać najwyżej. Chodzi tu o prawdziwą artystkę i autorkę, a nie o idealny technicznie występ.

Taylor Swift jest głosem pokolenia? Stwierdzenie, że pamiętam czasy, w których głosem pokolenia nazywano Boba Dylana, byłoby sporą przesadą, więc ujmę to tak: wiem, że były czasy, w których Boba Dylana nazywano głosem pokolenia. On sam się za taki głos nie uważał, co zresztą podkreślał przy każdej możliwej okazji. Były też - i nadal są - osoby, które krytykują wokal Dylana. Wniosek jest prosty: Taylor Swift jest Bobem Dylanem tego pokolenia.

Nie wiem, co dokładnie oznacza "to" pokolenie, ale najwyraźniej jego największym zmartwieniem są historie o chłopcach, które zwykle źle się kończą.

Tak na marginesie, jakieś półtora roku temu głosem tego pokolenia obwieścił się niepozostający bez związku z urzekającą historią życia Taylor Swift Kanye West. Może jest głosem jakiegoś innego tego pokolenia.

IB

POLECANE RADIA