Wasze 3 grosze: ściąganie plików

24.09.2009 15:59
Kazik Staszewski

Kazik Staszewski (Fot. Wojciech Królak / AG)

Po wycieku płyty Kultu, na który bardzo emocjonalnie zareagował Kazik, wokół sprawy pojawiania się albumów w internecie przed premierą zrobiło się głośno. Spytaliśmy Was, co o tym sądzicie. Dyskutowaliście nie tylko o wyciekach płyt, ale i o samym ściąganiu plików. Czy internauci, którzy nie płacą za pobierane mp3, są złodziejami albo - jak stwierdził Kazik - ku**ami?
W niektórych dyskusja obudziła duszę poetów:

"12groszy":
(12 groszy)
No dobrze Kazik,
Nie krzycz na nas, proszę,
Wyciekło tobie,
Więc posprzątaj może
No już dobra Kazik,
Nie krzycz już, jak rany !
To u ciebie cieknie,
Ponaprawiaj krany ;))
Zasysacze z Internetu, dziś żerują na twej sławie,
Ktoś podłożył im nagrania, które puszczasz na zabawie,
Zamiast cieszyć się, że słuchać ma ktoś ciebie ochotę,
To ty rzucasz w ludzi mięchem, a co będzie potem ?

Oprócz prób artystycznego wyrazu w dyskusji pojawiło się jednak wiele argumentów za ściąganiem i przeciw ściąganiu nagrań z internetu.

ZA


Zdecydowana większość komentujących opowiadała się za ściąganiem. Argumenty, przy pomocy których uzasadniali swoje poglądy, można podzielić na kilka grup.

- Nie jesteśmy złodziejami - to nas okradają.

"wielkiczlowiek":
scena z zycia (okolo rok temu):ide w Polsce do sklepu EMPIK. widze skladanke Led Zeppelin za 90 PLN. Chyba mnie nie stac - mysle sobie... Za kilka dni jade do Anglii. w Tesco w Birmingham kupuje ta sama skladanke za... 6 GBP (!!!). Chyba ktos probowal mnie okrasc w Polsce w tym calym EMPIKu? Gdzie moge to zglosic??? A moze o tym napisze GW??? A moze z tej okazji Kazik kogos wyzwie publicznie?

"Gostek":
Po pierwsze - jak na razie to my klienci jesteśmy okradani przez koncerny płytowe które każdą zmianę formatu wykorzystują do nieuzasadnionych podwyżek windując ceny pod niebiosa. Kaseta kosztowała 15 - 20 pln, płyta 40 - 100 pln a wydanie płyty obecnie jest tańsze niż kasety. Jeszcze mniej kosztowały analogi, teraz wraca się do analogów i nagle za rarytasik trzeba zapłacić - 70 - 100 pln! Ktoś tu chyba kogoś w ch... robi! Nie mówiąc już o tym, że ostatnio panowie zażyczyli sobie kasy za odsłuchiwanie 30 s fragmentów piosenek w sklepach muzycznych! Czy to nie jest już przesada?
Po drugie - co dostajemy za tą kasę? jakość realizacji jest porażająca. Tylko niektórzy artyści przykładają się do porządnej realizacji - reszta skazuje swoich fanów na kompletny syf! Przykład - pierwszy z brzegu - metallica - najgłośniej krzyczała aby karać złodziei. A co nam sprzedali? gó... zawinięte w ładny papierek. płyta jest przesterowana na całej długości. Nawet przedszkolak lepiej by ją zrealizował. Ktoś miał po prostu w dupie konsumentów i przesunął suwaki do końca - mając chyba nadzieję abyśmy wszyscy pogłuchli! (nie mówiąc o nieprzyjemnie brzmiących przesterowaniach) Materiału nie da się słuchać! kto kogo tu okrada. Myślicie, że możecie zwrócić taką płytę? zapomnijcie! Dochodzi do tego, że fani chcąc posłuchać normalnie nagranych płyt kupują np Japońskie wydania za absurdalne pieniądze! Bo okazuje się, że za 50 to dostaną kopa w dupę od wytwórni (bo inaczej takiej płyty nazwać nie można)!
Po trzecie - za prawa autorskie płaca wszyscy, ponieważ wytwórnie płytowe "opodatkowały" wytwórców nagrywarek komputerowych, producentów płyt CDR, DVDR i innych. Drakońskie kary płaca ludzie pobierający po parę piosenek. Kary są wyższe jak grzywny za zamordowanie człowieka czy napad na bank! To wszystko w majestacie prawa które jest tworzone przez lobbystów wielkich koncernów!
Po trzecie - gdzie artyści byli kiedy to dokonywała się rewolucja? wszyscy się musimy uczyć i rozwijać. Świat nie stoi w miejscu. radiohead o tym wie i sprzedało w ogromnej ilości swój materiał - zarówno on line jak i fizycznie w postaci płyt, boksów, vinyli! wszystko za rozsądną cenę!
I jeszcze sprawa szacowania tego piractwa - koncerny robią wszystko aby zawyżyć wyniki badań. Przedstawia się je nieobiektywnie, manipuluje nimi! Skandal!
Inne grzeszki - DRM - okazuje się, że maksymalnie utrudnia się użytkownikom korzystanie z ich własności, robi się co może aby zamykac formaty, monopolicować rozwiązania techniczne! (format SACD), Uniemożliwia się konsumentowi wybór sprzętu grającego (np DAC). Niebawem nie będzie można wypościć z odtwarzacza DVD, Blu ray itd... sygnału analogowego! tak tak, dobrze słyszycie! Dodatkowo instaluje się na komputerach użytkowników jakieś virusy i szkodliwe oprogramowanie unicestwiające systemy operacyjne. Uniemożliwia się nam konsumentom kostrzynianie także z naszych praw i tworzenie kopi zapasowych na nasz własny użytek - np do samochodu lub do ipoda! Przecież za to płacimy!

- Artysta nie traci na ściąganiu... po prostu nie zyskuje.


"bartek":
Nigdy nie rozumiałem i nie zrozumiem słowa "okradać" w tym kontekście. Jeśli nie kupiłbym danej płyty, bo mnie na nią nie stać, to czy ściągnięcie jej za darmo na własny użytek przyniesie komukolwiek jakąś stratę? NIE.
Nie zabieram autorowi żadnych pieniędzy, nie zabieram żadnych dóbr, nie czynię ABSOLUTNIE ŻADNEJ szkody.

"ef1":
Definicja kradzieży od tysięcy lat jest taka, że jak złodziej komuś coś ukradł, to złodziej ma to coś, a okradziony nie ma tego czegoś, np. często przywoływany przy dyskusjach o piractwie w sieci przykład z samochodem.
Niech mi teraz ktoś wyjaśni, co wziął "złodziej" słuchający ściągniętej mp3 i co zginęło "okradzionemu". Nośnik informacji jakim jest książka jest za darmo udostępniany przez biblioteki, rozumiem, że biblioteki to piraci, czytelnicy złodzieje, bo Masłowska teoretycznie nie sprzedała iluś tam książek przez tych wrednych wypożyczaczy? Gdyby nie mieli możliwości pożyczenia, pewnie by kupili? Dlaczego korzystających z jednego nośnika informacji nazywacie uczciwymi obywatelami, a korzystających z innego złodziejami? Różnica nie jest przecież w postępowaniu ludzi, a w sposobie rozprzestrzeniania tych nośników, czyli w technologii. Świat się zmienia, zmieniają się sposoby przekazywania informacji, zmieniają się sposoby zarobkowania ale żeby być mordercą, trzeba zamordować, żeby być złodziejem, trzeba ukraść. Ludzi, którzy ukradli fizycznego cedeka ze sklepu i tych, którzy go od nich kupili możecie nazywać złodziejami. Ludzi, którzy korzystają z darmowej Masłowskiej w bibliotece i darmowego Kazika w sieci możecie co najwyżej nazwać ludźmi, których nie było stać na zakup. W powyższym zdaniu, jest też od razu odpowiedź na argument o stratach w sprzedaży...

- To kara dla wytwórni.


"Gostek":
Ale jak ktoś źle pracuje to powinien dostać po premii. normalny człowiek dostaje. Wytwórnia która gó...anie realizuje płyty tez powinna dostać. Piractwo to właśnie takie "po premi" prawie bezbronnego konsumenta!

- Muzykę trzeba wypróbować.


"nicklevin":
dawno temu, wędrowni bardowie grając na jarmarkach dla gawiedzi, żebrali w ten sposób. jak się nie podobało co śpiewali albo grali, to głodowali. a jak było fajne, to grosik do kubka wpadał. tyle, że takie zycie było kwestia wyboru, jak bieda to się brało za inną pracę. a teraz się to zinstytucjonalizowało i cała armia darmozjadów żebra razem z grajkiem, który uzurpuje sobie prawo do dyktowania gawiedzi co ma się jej podobać i ile ma mu zapłacić za jego występ i to bez możliwości ocenienia, czy się podoba czy nie. istnieje obecnie forma udostępniania swojej "twórczości" w necie wraz z prośbą o datki na wsparcie "twórcy". jesli muzyka ma być religią gawiedzi, to bierzcie przykłąd z księży, po kazaniu taca i co łaska. jakoś od 2000 lat dają radę w ten sposób i słuchaczy nie brakuje.

"<><":
kupujesz:
samochod-wsiadasz,jedziesz,podoba sie-kupujesz
telewizor-uruchamiasz,sprawdzasz,podoba sie-kupujesz
telefon-wlaczasz,sprawdzasz,podoba sie-kupujesz
spodnie-przymierzasz,idziesz,podoba sie-kupujesz
i teraz pytanie do wielkich "artystow": czym sie rozni wasza piosenka od wyzej wymienionych towarow?? kosztuje nie malo takze mam nawet obowiazek sprawdzic co kupuje,aby nie wyrzucic w bloto moich ciezko zarobionych pieniedzy.a dobra plyta i tak sprzeda sie dobrze,bo komu sie spodoba-ten kupi napewno

- Dzięki ściąganiu można poznać twórczość artysty.


"Matt":
Wiele lat temu, jeszcze będąc uczniem, miałem sporą kolekcję utworów JMJ - w ogromniej większości skopiowanych od kolegi. Dziś również mam kolekcję wszystkich utworów JMJ, CD kupionych w normalnych sklepach, byłem też na jego koncercie w Gdańsku.
Nie kupiłbym nic gdybym nie znał tego wcześniej. Pytanie, czy Jean-Michel Jarre stracił na moim piraceniu? Pytanie drugie, czy Kazik zarobił, albo zarobi na tym, że nie spiraciłem żadnej jego płyty?

"princealbert":
powiem tak: kiedys sciagnalem z netu Bena Harpera i mi sie spodobal. W zwiazku z tym kupilem na Amazon dwie jego plyty, ktore zawsze cenilem bardziej niz mp3.
Gdybym nie mogl sobie przesluchac Harpera na sposob piracki, nigdy nie kupilbym zadnej jego plyty.
A juz nie wspomne, ze wtorna polska muzyka (moze oprocz jazzu) az sie prosi o sciaganie z netu bo placic za to to wstyd.

- Ściąganie to wyraz uwielbienia.

"sselrats":
Nagrywajacy powinni byc wdzieczni, ze ktos chce to wykrasc i opublikowac.

"joss":
osobiście muszę dodać, że będąc na miejscu artysty "okradanego" zapewne dopóty cieszyłabym się z owego okradania, dopóki tworzenie muzyki byłoby dyktowane misją mojego serca a nie tylko chęcią bogacenia się. Nie piszę tu, że strata wynikająca z udostępniania sztuki w sieci nie byłaby dla mnie przykrością, ale łaskotałby mnie jednak milej fakt kilkudziesięciu tysięcy pobrań mojego dzieła. Ze sztuką od zawsze był ten problem - kiedyś skromni artyści w imię jej godności nie śmieli nawet podpisać się pod swoim dziełem a co dopiero myśleć o popieraniu za jego oglądanie opłaty. Dziś czasy się zmieniły. Nie twierdzę, że to źle - ale czyż nie byłoby lepiej gdyby ludzie majętni, których stać na zakup płyty i jak już ktoś napisał trzymanie owego cennego pudełka z hologramem w dłoniach dotowali artystów natomiast Ci ubożsi a mimo to jednak rónieżpragnący kontaktu ze sztuką mogli ją otrzymać za darmo? Co mogą zmienić zakazy i groźby? To tylko zamykanie kolejnych drzwi. Uznanie dla artysty można wyrazić na wiele sposobów...nie tylko pieniężnie - czyż sama chęć słuchania nowej płyty KAzika nie jest dowodem uznania dla jego twórczości? Według mnie jest i szczerze mówiąc mnie na taki dowód nie stać..gdybym nawet otrzymała całą dyskografię owego artysty w prezencie - nie byłoby to dla mnie żadną uciechą. Zapewne oddałabym ów prezent osobie, która by doceniła ów skarb.

- Artyści i tak nie żyją ze sprzedaży płyt.


"gość":
Ktoś tam napisał, że artyści głównie zarabiają na sprzedaży płyt. Ale to nie jest prawda. W Polsce nie przeżyliby z takich pieniędzy. Główny dochód to koncerty.
Jeżeli zaczną myśleć realnie to potraktują internet jako reklamę. Im więcej ludzi dotrze do ich twórczości tym więcej przyjdzie na koncert.
A i tak najwięcej koszą na koncertach zamkniętych dla firm albo na imprezach promocyjnych.
A jak będą zrażać sobie fanów z czystej chytrości (bo parę złotych im przejdzie koło nosa) to sobie odetną przawdziwe źródło dochodów. Bo kto będzie chciał przyjść na koncert takiego bufona co obraża ludzi?

- Skoro mam internet...


"adr":
płacę za internet i mogę sobie ściągnąć wszystko co tam jest.

- Odwrócenie kota ogonem.

"paulik":
KAZIK!!! Powiedz, że nigdy w życiu nie przegrałeś od kumpli żadnej kasety. Powiedz, że nigdy nie nagrywałęś płyt z radiowej trójki. Powiedz, że nigdy nie piłeś alkoholu kupionego w nielegalnej melinie. JAK TAK POWIESZ, TO WYSTĄPIĘ O WYNISIENIE CIEBIE NA OŁTARZE.

"<><":
dam sobie reke uciac ze ci "artysci" maja u siebie na dysku wiele sciagnietych empetrojek,a moze i filmow...

PRZECIW


Odezwali się też przeciwnicy ściągania.

- To, że inni ściągają, nie znaczy, że też mamy to robić.

"lucy":
To nie marketing i nie przeciek kontrolowany.
I co kogo obchodzi ile kto zarabia, gdzie ma dom i jakie majtki nosi - to była i jest CZYJAŚ WŁASNOŚĆ.|A to że zagranicą wyciekają płyty - nie oznacza że tutaj tez mają. Zagranicą rózwnież są za to kary, za wciskanie do netu nie swojego i również ściąganie.
Ale tak, patrzmy na 'zachód' - ot Polskie kompleksy....

- Ściąganie to kradzież.

"ronin72":
Śmieszą mnie te złodziejskie argumenty. A najbardziej ten o tym, że ściąganie nielegalnie zamieszczonych utworów jest legalne. Co za bzdura. Czyli tak: Ktoś ukradnie samochód, zostawi go na ulicy z napisem: MOŻNA SOBIE JECHAĆ, ktoś podchodzi, wsiada i legalnie nim jeździ... Śmiech na sali!
Wszyscy korzystający z nielegalnie zamieszczonego oprogramowania i utworów objętych prawem autorskim są złodziejami. Żadna argumentacja tego nie zmieni. Wiele razy się wypowiadałem na temat zbyt wysokich cen za gry, filmy, muzę. Uważam że koncerny strasznie zdzierają z nas. Nie oznacza to, że jak mnie nie stac na coś to sobie to po prostu biorę. Nie jestem złodziejem.

- Za pracę należy się wynagrodzenie.

"istne cudo":
Jedni idą do roboty do swego zatęchłego biurowca, inni pracują nagrywając muzykę. Jedni i drudzy chcieliby otrzymywać wynagrodzenie za swoją ciężką pracę. Nie wiem jak możną się temu dziwić. Na dodatek nagranie albumu nie kosztuje 1,50 zl. Żeby kupić sobie płytę Kazika, wystarczy (w dużym mieście) wypić w knajpie o 4 piwa w miesiącu mniej niż zazwyczaj. To takie duże poświęcenie?
Na akcję "my dajemy Wam płytę, a Wy decydujecie, ile chcecie zapłacić" to mogą sobie pozwolić takie tuzy ŚWIATOWEJ muzyki jak Radiohead, a nie lokalny, popularny przecież, zespół.
Też ściągam muzykę z sieci, ale uważam to za czyn złodziejski i mam wyrzuty sumienia z tego powodu, nawet jeśli zgodnie z literą polskiego prawa jestem czysty, bo nie udostępniam. Każdego miesiąca kupuję 5-7 wybranych plyt, choć do bogaczy nie należę.

"Zig - Zag":
BOLSZEWICKA MENTALNOŚĆ POLAKÓW - do takich wniosków można dosć czytająć wpisy większości z was na tym forum.
Na pierwszy rzut oka widać, że większość z was nie ceni pracy umysłowej i nie traktuje jej jako wartości.
W Polsce nadal tzw. "fachowca" się ceni czyli hydraulika, magazyniera, glazurnika etc. A praca umysłowa to ... no wlaśnie co???
Ech Bolszewicy i zakute łby. Ciekawe czy sami byście byli szczęśliwi jakby nikt wam nie zapłacił za tą waszą chłopsko-robotniczą fuszerkę.
Panie kazimierzu w 100% Pana rozumiem i popieram.
Niestety ten naród już taki jest - kilkadziesiąt lat bolszewików u władzy zmnieło i zdegenerowało to społeczeństwo.

- Nie stać cię - nie masz.

"torik":
Nikt nie lubi być okradanym i nieważne czy ktoś na dom w Hiszpanii czy na Jamajce. To, że Kazik nie musi się martwić o finanse to nie znaczy, że musimy być internetowymi Janosikami - kraść płyty i rozdawać rzekomo biedym słuchaczom. Pomyślcie ile rocznie ukazuje się płyt godnych waszej uwagi. 5,6 czy 7? Średni koszt to 30zł, czyli miesiączenie wykładamy średnio 15-20zł. Czy to dużo? Nie. To +/- jedna flaszka mniej czy dwie paczki fajek.

"patrze_na_to_bydło":
holota nie lubi pracowac. za to lubi krasc. tlumaczy to sobie argumentami w rodzaju "a bo mnie nie stac!" buahahaha. i jak tu się dziwic, ze na świecie opowiadają sobie "polish jokes"?? :)

"Gosci":
co wy Ku..wa RADIA nie macie? Nie uzasadniajcie zlodziejstwa tym ze chcecie sobie posluchac i sprawdzic przed kupnem! A pani co uzasadnia kradziez tym ze synka nie stac to jaka rzecz nastepna synuś zapie..rzy - moze auto?

- Po siódme - nie kradnij.


"aaa":
tu już nie o sam fakt "ściągnięcia" płyty z sieci chodzi, ale o samą kradzież. wiadomo, że płyta po premierze znalazłaby się w sieci, ale kradzież jest zawsze kradzieżą i warto byłby, żeby naród, w którym w 95% społeczeństwa deklaruje, że są katolikami, to w końcu zrozumiał.

- Przewrotna odpowiedź na argument o ściąganiu z powodu uwielbienia.

"Kamyk":
Drogi Artysto,
tak bardzo lubię Twoją muzę, tak mi się bardzo podoba to co robisz, że po prostu orżnę cię z tantiem i pozbawię Cię Twojej części wynagrodzenia za pracę.
A zrobię to tylko dlatego, że uważam, iż to, co robisz jest bardzo dobre.

ROZWIĄZANIE


W dyskusji padło też kilka propozycji wyjścia z sytuacji:

"stetiner":
a może powinno być tak, że płyta jest reklamą dla zespołu. Reklamą opłacaną przez fanów którzy chcą mieć oryginał płty, lub darmową jak ściągną sobie ją z netu. A muzykanty niech zarabiają graniem koncertów, imprez sponsorowanych, celebrowaniem się, sprzedawaniem fotek z narodzin swoich dzieci etc.!

"torik":
Wpadłem na taki chyba mało realny i niedopracowany pomysł. Do każdej płyty powinna być dołączona karta pamięci z wgraną płytą w formacie mp3 posiadająca całkowotą blokadę przeciw kopiowaniu, ale wtedy każdy komp musiałby mieć czytnik kart, a przenośnie odtwarzacze też musiałby by je obsługiwać. Jednak to jest melodia przyszłości.

"Viggen":
W 1979 ogłoszono, że "Video killed the Radio Star". Panie i Panowie Artyści internet nie jest takim nowym medium jak by się to wam zdawało, nadeszła pora na ewolucję. Świat się zmienił.Serwisy internetowe żyją z reklam wy też możecie. Wystarczy nagrać coś co ludzie będą chcieli słuchać i wrzucić na swoją stronę gdzie wyskoczy parę bannerów.

"Dinosaurs will die":
Zamiast się pieklić wystarczy pójść z duchem czasu i udostępnić płytę na oficjalnej stronie bandu w dobrym formacie mp3 - każdy utwór sprzedawać za powiedzmy 2 zł a cały album za 20 i będzie wtedy Kaźmirz spał na pieniądzach. Pewnie i tak niejeden płytę będzie wolał ukraść, ale legalnie, za przyzwoita cenę nie wywindowaną kosztami produkcji, tłoczenia i innego ustrojstwa kupi ją niepomiernie więcej osób niż by to miało miejsce w postaci fizycznego produktu; bo powiedzmy sobie szczerze, lwia część młodych dziś i tak słucha muzyki na domowym pc lub przenośnych playerach.

IB

POLECANE RADIA