Era superproducentów

calak
16.03.2008 11:38
Timbaland

Timbaland (Timbaland, fot. John McConnico, AP)

Timbaland, Rick Rubin, Will.I.Am. Co ich łączy? Każdy z nich miał w tym tygodniu urodziny. To doskonały punkt wyjścia do tematu "superproducenci". Bo też nie bez racji mówi się "pokaż mi kto Cię produkował, powiem Ci ile jesteś wart". Takie czasy, bez dobrych bitów ani rusz.

 

15.3.2008. Kto na ten dzień rozdaje karty w dziedzinie produkcji? Kto wpływa na to, że dany album sprzeda się w tysiącach, dziesiątkach tysięcy albo milionach sztuk? Nie oszukujmy się, wpływ wokalistów, raperów, artystek jest na to niewielki. Za każdym razem ktoś za nimi stoi. Ktoś, kto dostarczy single, dopieści brzmienie, będzie firmował swoim nazwiskiem albo ksywą konkretny produkt. Na rok 2008 mamy siedem typów. Więc zaczynamy odliczanie, bez cyferek, bez szeregowania. A do każdego z wymienionych producentów bonusowo wybrany przez nas subiektywnie obrazek z jego twórczości.

 

Rick Rubin

 

Dziadek Rick to ledwie 45-cio latek. Pochodzi z Nowego Jorku. Do rapu dodał gitary i ostry szlif, do rocka i metalu dodał funkowe brzmienie, a do współczesnej muzyki dodał LL Cool J'a, Beastie Boys, Red Hot Chili Peppers, Danzig i System of A Down. Produkował też Audioslave, Johny Casha i Slayera. MTV określiło go najbardziej wpływowym producentem ostatnich dwudziestu lat.

 

Obecnie współszefuje Columbia Records i dopieszcza nowy album Metalliki, Jakoba Dylana, Wolfmother i Weezera. Jay-Z powiedział o nim:

 

Bez Ricka nie byłoby współczesnego metalu i nie byłoby hip hopu. Jak nikt potrafi wycisnąć z Ciebie co najlepsze i dopasować artystę do dowolnej stylistyki".

 

Biorąc pod uwagę, że jako producent dostał Grammy za pracę dla girlsbandu country Dixie Chicks, Johny Casha i Red Hot Chili Peppers, a cytowanemu wyżej Jayowi wysmażył petardę "99 Problems", trudno polemizować.

 

 

 

Danja

 

Długo w cieniu Timbalanda, jako jego protegowany. Dograł klawisze na dwa popowe klasyki - "Loose" Nelly Furtado i "FutureSex/LoveSounds" Justina. Od 2007 r. działa już bardziej na własne konto, kasując od 50 do 150 tysięcy dolarów za podkład. Tyle musieli zapłacić Britney za 5 bitów na "Blackout" czy T.I. za 3 produkcje na ostatniej płycie.

 

Ten rok może być dla Danja przełomowy o tyle, że współtworzy nowy album Madonny. Już nie tylko jako ten poboczny od Timbo, ale jako Nate "Danja" Hills. Skromna, ale jednak różnica. Niestety trudno będzie mu uciec z cienia Timbalanda, ponieważ to właśnie dogrywane przez niego klawisze tworzyły klimat produkcji sławniejszego kolegi. Jeśli jednak wpadnie na jakiś mega ciekawy pomysł i stworzy własną jakość, za moment będzie największy.

 

 

 

Stargate

 

Producencki duet prosto z norweskiego Trondheim. Tor Erik Hermansen i Mikkel S. Eriksen najpierw podbili rynek brytyjski produkując m.in. Atomic Kitten, Blue i Misteeq, później zaś uderzyli za Ocean. Specjalizują się w rzewnych brzmieniach r&b i pop.

 

Nastrój ich produkcji tworzą chwytliwie dograne gitary i charakterystyczne brzmienie miękkiej perkusji. Do ballad jak znalazł, ale Stargate potrafili też dla Shakiry i Beyonce stworzyć "Beautiful Liar", a dla Rihanny "Don't Stop The Music". Z jednej strony są nudni i powtarzalni, ale trudno odmówić ich produkcjom tego czegoś, stąd nie dziwi, że o ich usługi poprosili ostatnio m.in. Usher, Mariah Carey, Janet Jackson i Jordin Sparks. W 2008 r. album w stylistyce popowego r&b bez bitu Stargate nie ma racji bytu. Ich stałym współpracownikiem i klientem za Oceanem jest Ne-Yo.

 

 

 

Pollow da Don

 

Pochodzi z Atlanty i w dowodzie ma Jamal Fincher Jones. Na dobre wybił się w 2006 r., gdy wyprodukował hitowe single dla Ciary, Ludacrisa, Kelis, Pussycat Dolls i Fergie.

 

Tak naprawdę trudno w jego produkcjach znaleźć coś mega charakterystycznego. Jak setki innych twórców udanie łączy pop, r&b i hip hop o mocno imprezowym, południowym zacięciu. Coś jednak da się znaleźć w tych jego bitach... Np. w "London Bridge" Fergie były to ciekawe trąbki, a w "Buttons" PCD niepokojący, mroczny, hinduski klimat. W tym roku pracuje nad płytami Ushera, Nasa, Nelly'ego i Flo Rida. Wystarczy, by zgarnąć fanfary.

 

 

 

Timbaland

 

To o nim w ostatnich dwóch latach było najgłośniej, za sprawą Nelly F., Justina i solówki "Shock Value". Z pewnością najlepszy aranżer brzmień urban w historii. Nieważne, czy klawisze dają mu Danja, Scott Storch czy inni, on umie to wszystko doskonale wykorzystać. Kiedyś raczej niechętnie pojawiał się w telewizji, ukrywając gdzieś w cieniu, na dalekim planie. W ostatnich dwóch latach to wszystko się zmieniło.

 

Łatwo nie było - synkopowane rytmy, elementy muzyki orientalnej, oddanie priorytetu gęstemu basowi. Przyczajona przebojowość. Do jego bitów nie było się łatwo przekonać. Jako jeden z pierwszych hiphopowych producentów zaczął stosować łamanie rytmu rodem z muzyki drum'n'bass. Wykorzystywał niesamowite pojedyncze dźwięki, takie jak dzwonki telefonów komórkowych, skrzeczącą wronę, syreny strażackie czy sygnał pejdżera. Bez najmniejszych problemów łamał konwencje i mieszał rap, r&b, elektronikę z elementami bhangry i innych brzmień etnicznych. W dodatku aranżował to wszystko w sposób niezwykle futurystyczny i przestrzenny. Dla gatunkowych purystów i konserwatystów był innowiercą, kimś kto zniszczył klasyczny hip-hop. Dla otwartych głów stał się idolem i niedoścignionym mistrzem.

 

W tym roku Timbo wyda producencki krążek "Wave of the Music", na którym gościnnie pojawią się m.in. Gwen Stefani, Dr. Dre, Busta Rhymes, Neneh Cherry, Sean Paul i Usher. Jego bity pojawią się też na płytach Madonny, Missy Elliott, Matta Pokory, Jay-Z, Keri Hilson, a także...w europejskim półfinale Eurowizji 2008! Tak tak - to właśnie Timbaland jest autorem podkładu do nagrania "Believing" rosyjskiego artysty Dima Bilan. My importujemy amerykański wokal, Rosjanie amerykańskie bity.

 

 

 

The Neptunes

 

Jeszcze kilka lat temu na absolutnym szczycie, obecnie zdają się zwalniać tempo. Już rzadziej widać Pharrella w telewizji, a charakterystyczny "Neptunes sound" (syntezatory, samplowane klawisze i przede wszystkim unikalne brzmienie perkusji) jakby tracił na znaczeniu. Ten rok powinien to zmienić i znów przywrócić panów Williamsa i Hugo na szczyt!

 

Jeszcze w pierwszej połowie 2008 r. ukaże się trzeci album projektu N.E.R.D. - alternatywnej twarzy The Neptunes. Sto procent żywych instrumentów, szalona mieszanka rocka, funky, hip hopu. Pharrell przyłożył też ręce do brzmienia nowego krążka Madonny, Ashlee Simpson - efekty jeszcze w kwietniu! Do tego płyty Brandy, Busta Rhymesa, Ushera, DMX-a i Cassie. Będzie gorąco.

 

 

 

Mark Ronson

 

32-letni Brytyjczyk z Southport, który podczas lutowego rozdania Grammy 2008 otrzymał nagrodę dla najlepszego producenta, został też najlepszym brytyjskim artystą ostatniego roku na rozdaniu BRIT Awards. Jego genialny krążek "Version" przyniósł sześć singli (dwa jedynie w wersji cyfrowej), a za pracę nad płytą Amy Winehouse "Back to Black", Ronson do dziś zbiera jak najbardziej zasłużone brawa.

 

Brytyjski twórca ma w sobie coś z Ricka Rubina - bezkompromisowo miesza style, idealnie dopasowując je do artysty, z jakim akurat współpracuje. Rock, funk, hip hop, reggae w jednym numerze? A dlaczego nie?!

 

 

 

AC

 

 

POLECANE RADIA