I po EMA...

calak
02.11.2007 12:00
Avril Lavigne, Muse i Justice razy dwa, Justin, Beyonce, Kanye - out. Tak można w skrócie opisać wyniki wczorajszej gali MTV w Monachium.

 

Tegoroczne Europe Music Awards przeleciały trochę na zasadzie - z dużej chmury mały deszcz. Powiedzmy sobie szczerze, na scenie nie wystąpiła żadna mega gwiazda. Nie było Aguilery, Beyonce, Britney, Rihanny, Justina czy Nelly Furtado, która pojawiła się by odebrać nagrodę, a później wręczyć ją estońskim rockowcom z Bedwetters, których widzowie MTV wybrali najciekawszym nowym brzmieniem Europy.

 

Z tych, którzy zagrali największe brawa zebrali - zasłużenie - Foo Fighters i Babyshambles. Generalnie rockowcy i twórcy bardziej alternatywni jak najbardziej dali radę, w przeciwieństwie do przećpanej (przepitej? skacowanej?) Amy Winehouse i bezbarwnych Will.I.Am'a oraz Nicole z Pussycat Dolls.

 

Prowadzący główną galę Snoop niczym nie zaskoczył, był klasycznie wyluzowany, choć czasem można było odnieść wrażenie, że to bardziej doskonale wyćwiczona poza. Podobać mógł się pomagający MTV tego wieczora Wyclef Jean, którego żarty były rzeczywiście udane.

 

Nie bardzo chce nam się za to komentować aż dwoch nagród dla Avril Lavigne. Widzowie MTV mieli święte prawo tak wybrać, a my prawo się z tym nie zgadzać. Podobnie rzecz się ma z Dodą. Tyle, że akurat nagroda dla niej absolutnie nas nie zaskoczyła, bo między Bogiem a prawdą drugiej tak charakterystycznej i oryginalnej osoby w polskim szołbizie nie ma.

 

Trudno oprzeć się konkluzji, że wraz ze stopniowym obniżaniem się klasy MTV jako telewizji jeszcze do niedawna muzycznej, spada też trochę ranga EMA. Oby był to tylko chwilowy kryzys. Za rok ceremonia odbędzie się w Liverpoolu. Już dziś zapraszamy.

 

Zdjęcia z ceremonii i zza kulis

 

PS. Szopka z próbą przekonania widzów MTV, że nagroda była wręczana Dodzie podczas gali na scenie, kandyduje - zresztą jak podobne cyrki każdego roku - już dziś do tytułu bzdury dekady. Rozumiemy, że włodarze telewizji nie traktują swoich widzów jako nazbyt lotnych intelektualnie, ale żeby aż tak?!

 

PS 2. Tokio Hotel też gratulujemy. To nie tak, że mamy coś przeciwko nim tudzież ich fanom. Wręcz przeciwnie, cieszymy się razem z nimi.

POLECANE RADIA