Sobota i Matheo szczerze o "Sobocie" i polskim rapie - cz. II

Mateusz Mochnaczewski
16.11.2015 17:13
Mateusz Mochnaczewski, Sobota i Matheo

Mateusz Mochnaczewski, Sobota i Matheo (www.facebook.com/SobotaStoproRap/photos_stream)

"Namawiamy wszystkich do tego, aby podnosić się z ziemi, brać flagę i maszerować." Takie przesłanie niesie ze sobą najnowsza płyta szczecińskiego rapera, która 6 listopada trafiła na półki sklepowe. W specjalnym wywiadzie dla Tuba.FM, Sobota i Matheo opowiedzieli o najnowszym wydawnictwie oraz sytuacji polskiego rapu.

MM: Skoro poruszyliśmy już wątek odbiorców-malkontentów, to chciałbym zapytać o to, jak Polacy postrzegają rap? Bo generalnie ludziom wydaje się, że jest to banalna forma sztuki. Że robienie rapu, hip-hopu nie jest żadnym wysiłkiem.

Sobota: Tak, niestety tak jest. Nawet powiem Ci, że wczoraj jechaliśmy samochodem i słuchaliśmy różnych stacji radiowych. W jednej z audycji, w której puszczano naprawdę fajną muzykę, poleciał kawałek acid jazzowy, w którym brał udział raper. To był dość długi numer, więc go wyciszono. W którymś momencie dziennikarze muzyczni stwierdzili, że w sumie dobrze, iż go skrócono, bo nigdy nie wiadomo o co tym raperom chodzi. Tak jakby rapowali tylko dla siebie. Stwierdzili też, że dziwi ich moda na kolekcjonowanie winyli hip-hop'owych, bo przecież ten ciepły i przyjemny dźwięk, nie ma nic wspólnego z rapem.

Matheo: To była chyba audycja Manna, jeśli dobrze pamiętam?

Sobota: Tak, tak. I wiesz byłem zaskoczony, że ktoś, kto jest dziennikarzem muzycznym, czyli kocha muzykę i ma o niej pojęcie, okazuje się totalnym ignorantem. Hip-Hop nie jest prostą muzyką. Może ma proste ujęcia w tekstach, ale tu nie chodzi o to, aby używać wyrażeń z encyklopedii. Najważniejsze, aby trafiały one do ludzi, do ich serc. Aby odbiorcy, mogli się z tymi tekstami utożsamiać. Raperzy bardzo często po koncertach schodzą do fanów i można ich dotknąć oraz porozmawiać z nimi. Nie są jak celebryci i gwiazdy innych gatunków, którzy błyszczą tylko na scenie i po koncercie szybko znikają. Rap jest bardzo otwartym, prężnie działającym i rozwijającym się gatunkiem. Są w nim stosowane takie same zabiegi muzyczne, jak w innych nurtach muzycznych. Matheo współpracuje z różnymi instrumentalistami i nie są to jacyś podrzędni grajkowie, ponieważ nie byliby wstanie wykonać tego, czego od nich oczekuje. Tak więc jest to skomplikowany proces twórczy. Rap jest ambitną muzyką i nie wiem dlaczego ciągle się mu umniejsza. Poza tym potrafi łączyć różne gatunki muzyczne, co w przypadku innych stylów już nie jest takie oczywiste.

Matheo: A przy tym w dalszym ciągu pozostaje tym gatunkiem muzycznym, którym jest, czyli rapem.

Sobota: Zachęcam wszystkich do napisania tekstu i sprawdzenia czy rytmika się zgadza, czy melodyka się zgadza i w końcu czy treść jest zgodna z pierwotnym założeniem.

Matheo: I czy zarapuje w podwójnym tempie. (Śmiech)

Sobota: Miałem przyjemność współpracować już z różnymi ludźmi. Kiedyś zapragnąłem, aby tekst zarapowała dziewczyna, która była śpiewaczką. Napisaliśmy utwór i wyglądało to tak, że przez kilka tygodni próbowaliśmy nauczyć ją, jak się rapuje. Niestety nie szło tego zrobić, choć z rytmiką nie miała problemu. Więc niech nikt mi nie mówi, że jest to proste i łatwe.

MM: Zatem w pewnym sensie, można porównać rap do punk rocka. Albowiem generalnie istnieje takie przekonanie, że punk rock jest banalny.

Sobota: Że wystarczy wejść do studia, pouderzać w talerze i zagrać riffy. No nie jest to takie proste..

Matheo: Zawsze są mniej i bardziej skomplikowane zabiegi, niezależnie od gatunku muzycznego. Dlatego obudźmy się, że ten rodzaj muzyki (rap) istnieje i jest równoprawny względem innych.

MM: Jeszcze nawiązując do internetu. Sieć ma to do siebie, że każdy może opublikować w niej wszystko. Nie obawiacie się trochę tego, że ludzie zaczną wrzucać swoją pseudo-twórczość i, w kontekście tego o czym powiedzieliśmy, czyli błędnego przekonania, iż rap jest podrzędną, banalną formą muzyczną, tym samym spotęgują takie przekonanie?

Sobota: No właśnie widzisz, to zazwyczaj kończy się na gadaniu, bo generalnie nikt tego nie robi. A jeśli już ktoś się za to zabiera, bo mu się wydawało, że rap jest prosty, to często w efekcie dostajemy jakiś banialuk, który nie gra z niczym i nic się tam nie zgadza. Więc to weryfikuje przekonanie, że każdy może wejść i to zrobić (utwór hip-hop'owy).

MM: Jesteś na rynku muzycznym już 18 lat, czyli od momentu, w którym rap zaczął na dobre istnieć w świadomości polskiego odbiorcy. Powiedz jak w tym czasie zmienił się ten gatunek?

Sobota: Zmienił się na maxa. 18 lat temu nie do pomyślenia byłoby to, żeby Fokus zrobił numer z Dodą. Natomiast ja, za użycie auto-tune'a, prawdopodobnie zostałbym ukrzyżowany, obwiązany drutem kolczastym, oblany benzyną i spalony. Byłaby to walka z czarownicami. Dzisiaj mogę to robić, a ze złych rzeczy, może mnie spotkać jedynie kilka negatywnych komentarzy. Rap poszedł zdecydowanie do przodu. 18 lat temu Matheo nie użyłby elektronicznych brzmień. Co więcej, dzisiaj muzycy, wykonujący na co dzień inną muzykę, chętnie współpracują z raperami. Przychodzą do studia i bez problemu dogrywają swoje partie, do hip-hop'owych kawałków. A to bardzo duża zmiana.

MM: Czyli jednym słowem, Ci zatwardziali raperzy, powinni otworzyć się na inne gatunki muzyczne i szukać w nich swojej inspiracji?

Sobota: Oczywiście, że tak. Muzyka musi się rozwijać. Stanie w miejscu i robienie ciągle tego samego jest nudne.

Matheo: To tak samo, jakbyś jeździł starym samochodem, bo jest najlepszy na świecie.

Sobota: Tak. I chociaż pali 15 litrów, rozkracza się na co drugim skrzyżowaniu, to i tak nie wsiądziesz do Porsche. Bo to jest złe.

MM: Matheo, współpracujesz z Sobotą od początku jego solowej działalności. Powiedz jak, patrząc z Twojej perspektywy, zmienił się Sobota, na przestrzeni tych wspólnie spędzonych lat?

Sobota: No tak z dwanaście, do piętnastu kilo. (Śmiech)

Matheo: Tak. Trochę przybyło mu mięśni (Śmiech). A tak na serio. Sobotę zawsze charakteryzowało to, że był otwarty na nowe brzmienia i zabiegi muzyczne. Tak więc w kwestii eksperymentów, zielone światło było od początku i wystarczyło tylko kuć żelazo póki gorące. Wcześniej Sobota nagrał albumy, na których było trochę sztywno. Teraz osiągnęliśmy to, na czym zależało Nam od samego początku. Fajne jest to, że jego background jest mocno uliczny, a w tym momencie robimy różne rzeczy, nawet popowe. Przez cały ten czas dążyliśmy do tego momentu, w którym będziemy mogli to połączyć. Teraz Sobota może sobie na to pozwolić. Tak więc wszystko się zgadza i jest autentyczne.

Sobota: Wiesz teraz na jednej płycie masz zarówno numer uliczny, jak i kawałek o lizaniu cipki.

MM: Wspomniałeś wcześniej o Metallice, która nagrała koncert z orkiestrą. Powiedz czy zdecydowalibyście się na podobne posunięcie?

Sobota: Stary. Lecę na mordzie, żeby to zrobić. (Śmiech)

Matheo: Zresztą mamy takie plany. Współpracuję z m.in.: Grzegorzem Piotrowskim, który robił już podobne projekty, np. „World Orchestra”. Tak więc na to też jest zielone światło. Pozostaje tylko kwestia znalezienia czasu i organizacji. Nie wiem czy zrealizowalibyśmy w ten sposób całą płytę Soboty, czy udział wzięłoby w tym przedsięwzięciu więcej osób. Jedno jest pewne. Na pewno będziemy do tego dążyć, gdyż uważam, że jest to najwyższa forma sztuki muzycznej.

MM: Sobota, powiedz jakie są Twoje plany na najbliższe dni, miesiące?

Sobota: Zajmuję się dalej muzyką. Mam już kilka pomysłów, ale nie chcę na razie o tym mówić. Jedno jest pewne. Na pewno nie przestajemy robić muzyki i będziemy starać się robić jej jeszcze więcej. A poza tym dzieje się naprawdę dużo. Zaraz wyjeżdżamy do Londynu na koncercik, potem wracamy do Polski. Także jest fajnie.

MM: To, że nagrałbyś numer z Dodą już wiemy. A z kim z, nie tylko polskiej sceny muzycznej, ale muzyków w ogóle, chciałbyś kiedyś wystąpić w duecie?

Sobota: Generalnie nie mam takiej zajawki, na „dotykanie” innych ludzi. Nie myślę w ten sposób, że jaram się którymś artystą i muszę z Nim coś nagrać. Na pewno, z branży hip-hop'owej, chciałbym zrobić coś z Lil Waynem. Jest to gość, którym jaram się od bardzo dawna i jest On dla mnie inspiracją. Ale ogólnie rzecz biorąc, nie mam takiego ciśnienia, bo wszystko czego potrzebuję, mam na miejscu. Mam fantastycznego producenta i świetnych muzyków, z którymi współpracujemy. Tak więc niczego więcej nie potrzebuję.

MM: Dzięki wielkie za rozmowę. Jestem naprawdę dumny, że Szczecin ma artystów, którzy godnie reprezentują to miasto i rozsławiają je w całej Polsce i nie tylko. Życzę Wam, aby „Sobota” jak najszybciej pokryła się złotem, a najlepiej od razu platyną.

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

POLECANE RADIA