Sobota i Matheo szczerze o "Sobocie" i polskim rapie - cz. I

Mateusz Mochnaczewski
14.11.2015 14:39
Mateusz Mochnaczewski, Sobota i Matheo

Mateusz Mochnaczewski, Sobota i Matheo (www.facebook.com/SobotaStoproRap/photos_stream)

"Namawiamy wszystkich do tego, aby podnosić się z ziemi, brać flagę i maszerować." Takie przesłanie niesie ze sobą najnowsza płyta szczecińskiego rapera, która 6 listopada trafiła na półki sklepowe. W specjalnym wywiadzie dla Tuba.FM, Sobota i Matheo opowiedzieli o najnowszym wydawnictwie oraz sytuacji polskiego rapu.

Mateusz Mochnaczewski: Panowie, przede wszystkim chciałbym pogratulować Wam trzech złotych płyt. W dzisiejszych czasach jest to naprawdę nie lada wyczyn.

Sobota: Dziękujemy bardzo. Ja wiem czy jest to wyczyn? Ostatnio te złote płyty, sypią się jak z rękawa. (Śmiech)

Matheo: To znaczy w momencie, gdy bierze się pod uwagę wyświetlenia z Youtube'a, to nie jest to już jakieś specjalne wyróżnienie.

Sobota: Całe szczęście my możemy pochwalić się tym, że faktycznie wyświetlenia z Youtube'a są, ale my już jesteśmy właśnie na tym progu sprzedaży, że i bez nich mamy złote płyty.

MM: Czyli jednak jest to duże osiągnięcie.

Sobota: No wiesz. Jeden album jest już w sprzedaży 7 lat, także przez ten okres musiało się tego trochę nazbierać. Drugi jest też już z 3 lata. No i poprzednik „Soboty”, w ostatni rok, też fajnie zażarł.

MM: A powiedzcie, czy te złote płyty są dla Was takim wielkim kopniakiem do dalszej pracy? Swoistą motywacją do dalszego działania?

Sobota: Wiesz co, różnie to bywa. Prawdopodobnie gdyby wydarzyło się to zaraz po ukazaniu się albumów, to traktowalibyśmy to w ten sposób. Bo umówmy się jest to jakieś tam wyróżnienie i faktycznie daje kopa. Ale odebranie złotej płyty po siedmiu latach, trochę to zmienia. Tak naprawdę my już dawno o tym krążku zapomnieliśmy, bo robimy nowe kawałki. Tak więc aż tak mocnego przeżycia, żeby mi serce waliło i adrenalina uderzała do skroni, nie ma. Ale oczywiście jest to fajne uczucie i przyjemność.

Matheo: Jest to dla nas taki fajny gadget.

MM: Czyli jest to bardzo przyjemny dodatek, do działalności i pozytywnego odzewu ze strony publiki?

Sobota: Tak, dokładnie. Myślę, że jeśli najnowsza płyta „Sobota”, która ukazała się niedawno, pokryje się złotem w powiedzmy pół roku, to będę to bardziej przeżywał, aniżeli złoto za album sprzed 7 lat.

MM: Wydaje mi się, że patrząc na liczbę wyświetleń na Youtubie, nie będzie z tym problemu. W końcu milion odsłon w tak krótkim czasie, świadczy, że jesteście bardzo popularni.

Sobota: No bardziej byśmy się jarali sprzedażą płyty w tej ilości. (Śmiech)

MM: Nie no oczywiście, to jest ważniejsze i tego Wam życzę. Krążek „Sobota” jest już w sprzedaży od 3 dni. Powiedzcie jaki jest odzew, ze strony fanów? Bo jednak album ten, to trochę inna bajka, w porównaniu do „X Przykazań”.

Sobota: No wiadomo. Rozwijamy się, idziemy z duchem czasu, naszych pomysłów i tego co czujemy. Dlatego z każdym rokiem jest trochę inaczej. Z tego względu album „Sobota” jest też inny, od tego czym żyliśmy rok, albo 2 czy 7 lat temu. Sam odzew jest wręcz.genialny. Właściwie jedyna negatywna opinia, która pada, i właściwie nie wiadomo dlaczego, dotyczy auto-tune'a. W sumie tylko to przeszkadza, niewielkiej liczbie osób, na tym albumie.

Matheo: Ale właściwie to nie jest negatyw. Bo jeżeli wziąć pod uwagę utwór, w którym jest zastosowany, czyli „Jedwab”, to nie ma to przełożenia na liczbę wyświetleń i reakcje na koncertach. To tak samo, jak z kolei kawałek „Przepraszam” ma bardzo dużo pozytywnych opinii, bo w końcu nie ma tam auto-tune'a. A w sumie licznik wyświetleń obu utworów, jest bardzo wysoki i przekroczyły one już milion odsłon. Tak naprawdę pojedyncze negatywne opinie, nie mają dla nas żadnego znaczenia.

Sobota: Dokładnie. Tym bardziej, że jest to naprawdę garstka. A otrzymujemy wiele wiadomości, w których ludzie Nam piszą, że album jest kozacki. Tak więc nie ma to dla Nas większego znaczenia.

MM: Słuchając Twojej najnowszej płyty, próbowałem znaleźć jakiś trzon, który spajałby całe wydawnictwo. I doszedłem do wniosku, że w pewnym sensie może to być taka spowiedź, manifest człowieka, któremu nie podoba się współczesny świat i reguły nim rządzące. A mówiąc kolokwialnie, że świat to bagno.

Sobota: Wiesz co, nie odnoszę takiego wrażenia, żeby „Sobota” była jakimś chamskim narzekaniem, na otaczający nas świat. Że żyjemy w nie wiadomo jakim syfie. Na albumie jest dość duży rozstrzał klimatyczny, bo jest numer „Jestem stąd”, opowiadający o tym skąd pochodzę (Szczecin), a z drugiej strony jest mega wyluzowany „Jedwab”, który jest numerem o lizaniu cipki. Oczywiście na płycie są treści, o których mówisz, ale generalnie staramy się przekazać to, że jednak można z tego wyjść i nie trzeba zostać w tym bagnie. Dlatego nie ma tutaj piosenek, w których jest tylko samo narzekanie. Chodzi Nam o to, że świat jest jaki jest i jeśli się z tym nie pogodzisz, nie będziesz twardo parł do przodu, to faktycznie zostaniesz w tym całym syfie. My namawiamy wszystkich do tego, aby podnosić się z ziemi, brać flagę i maszerować. Taki też jest krążek „Sobota”.

MM: Chodzi mi właśnie o to, że jest to taki manifest, z bardzo pozytywnym zakończeniem i wydźwiękiem. Mówiący, że jednak nie jest najgorzej, że jest jakieś światełko w tunelu. A powiedz co dla Ciebie jest takim światełkiem w tunelu?

Sobota: Tak naprawdę nawet sama muzyka, która jest przepiękną rzeczą. Realizujemy się w tym, to dostarcza Nam emocji. Zresztą muzyka zawsze dostarcza emocji. Często zdarza się, że słuchasz jej nieświadomie i nawet nie wiesz, iż dostajesz konkretną dawkę adrenaliny. Obcujesz z nią codziennie i taka porcja nie robi już na tobie żadnego wrażenia. Ale spróbuj odebrać sobie tę muzykę na tydzień i zobaczysz jaki jest wtedy spadek ciśnienia. Bo jeśli nawet dźwięki z reklamy, zaczną wywoływać u Ciebie euforię, to będziesz wiedział, że to właśnie ta muzyka sprawiła, iż poczułeś się lepiej.

Matheo: Ja odnoszę wrażenie, że trochę zboczyliśmy z toru, tak jakby ta płyta była jakaś smutna, czy coś. (Śmiech)

MM: Nie, nie, nie. W ogóle nie o to mi chodziło. Tak jak wspomniałem, sam wydźwięk jest bardzo pozytywny.

Matheo: Spoko. Wiem, że odnosisz się tutaj do kawałków, których treść dotyczy życia Soboty. Ale My generalnie zawsze byliśmy ambasadorami funku. To znaczy robiliśmy coś, co miało być pozytywne i staraliśmy się odchodzić od oceniania czegokolwiek. Dlatego też zawsze staliśmy, po drugiej stronie barykady. Co najwyżej Sobota mówił o sobie i o tym, jak widzi różne sprawy. Ja nie znoszę tego nurtu narzekania i moralizatorstwa w rapie, bo nie o to chodzi. Ja chcę poznać osobę, a nie to jakie Ona ma dla mnie mądrości życiowe.

Sobota: Tym bardziej, że nie ma jednej mądrości życiowej. Każdy musi mieć swoją i nie warto sugerować się tym, co ktoś myśli.

MM: Dla mnie, jako osoby, która na co dzień słucha trochę innej muzyki, bardzo atrakcyjne jest połączenie rapu z popem, rockiem i bluesem. A właśnie taką fuzją jest album „Sobota”. Powiedzcie skąd pomysł na to, aby połączyć te gatunki? Czy słuchacie takiej muzyki na co dzień?

Sobota: Wiesz co, My wszystko wymyślamy na bieżąco. Po prostu wyrzucamy z Siebie to, co w Nas siedzi. Często zakładamy jak będzie wyglądał dany kawałek - mamy taki scenariusz. Staramy się wczuć w klimat utworu, Matheo dobiera muzykę tak, aby pasowała do tego, o czym jest numer. Tak więc siadamy w studiu i wczuwamy się w klimat. Nasza muzyka jest tym, co w Nas siedzi. Nie mamy takiej fazy, że się czymś inspirujemy np. przeżyciami z lat młodzieńczych, którymi chcemy się koniecznie podzielić. Wszystko dostosowujemy pod klimat numeru. Staramy się aby tekst i muzyka, w połączeniu ze sobą miały sens. Do tego właśnie dążymy.

MM: A słuchasz na co dzień innych stylów muzycznych?

Sobota: Słucham różnych stylów muzycznych. Nie zamykam się tylko w hip-hopie i rapie. Jest to dla mnie oczywiste. Bo jeśli chcesz robić nowe rzeczy, rozwijać się, to nie możesz zamknąć się w jednym gatunku i oczekiwać nie wiadomo jakich zmian. Trzeba być na bieżąco, ze wszystkim dookoła.

MM: W jednym z wywiadów powiedziałeś, że słuchacze rapu i hip-hopu są bardzo zaściankowi. To znaczy, że według nich połączenie tych gatunków z innymi, jest nie do pomyślenia.

Matheo: Tak, że jest to bluźnierstwo.

MM: Dokładnie.

Sobota: W wielu przypadkach tak jest. Niestety dzieje się to głównie w naszym kraju. Nigdzie na świecie nie ma z tym problemu, bo mieszanie gatunków jest czymś normalnym. Metallica może zagrać z orkiestrą, z raperami. Raperzy mogą wystąpić z gwiazdami popu i w dalszym ciągu pozostają raperami. A ich kawałki wciąż są fajne i wartościowe.

Matheo: Z resztą wiesz, My (Polacy) zbyt ochoczo bazujemy na opiniach, krążących w internecie. Ludzie coś powtarzają, a nie ma to kompletnie przełożenia na np. koncerty czy życie prywatne (poza internetem), gdy rozmawiasz z tym człowiekiem. My od samego początku stosowaliśmy fuzję muzyki w naszej sztuce. I uważam, że aktualnie ta granica subkultury hip-hop'owej, zaczęła się już zacierać. Wygląda to inaczej niż np. 10 lat temu, gdy hip-hop'owcem byli ludzie noszący szerokie spodnie. Teraz ludzie chcą próbować nowych rzeczy i jest to naturalne. Jednak mimo fuzji różnych gatunków, zawsze mamy żelazny mianownik, którym jest hip-hop. Tego nikt Nam nie odbierze. Ludzie są trudni w Polsce, jeśli chodzi o łączenie różnych nurtów muzycznych. Musi minąć trochę czasu, zanim nowo-powstały styl się przyjmie. Ale koniec końców, to następuje.

Sobota: Dokładnie. Koncerty i spotkania z ludźmi weryfikują to błędne podejście.

Matheo: Przeczucie jednak mamy słuszne. A zresztą jakby wziąć pod uwagę muzyków, którzy byli na maxa hejtowani, bo Sobota jest tak pół na pół. Jedni krytykują go za stosowanie auto-tune'a, z kolei innym podoba się to, jak robi swoją sztukę. Ale wystarczy spojrzeć na Popka, który teraz jest uwielbiany, a przecież kiedyś miał taką falę hejtu, że wydawało się, iż jest to już jego koniec. Jednak jego konsekwencja w działaniu poskutkowała, a hejterzy zostali stłamszeni ilością wypuszczanego materiału i pozytywnego odzewu.

Sobota: Po prostu opinia garstki ludzi, wobec miliona pozytywnych komentarzy ginie. Nie ma jej.

Matheo: Na koncertach wszystko się zgadza, sprzedaż płyt się zgadza, tak więc w naszym przypadku, jest wszystko w porządku.

MM: Sobota, a nie obawiasz się trochę, że przez połączenie rapu z innymi gatunkami muzycznymi, będziesz traktowany jako raper drugiej kategorii? Pytam o to dlatego, że kilka lat temu Fokus nagrał kawałek z Dodą, przez co spadła na niego fala krytyki. Nie boisz się, że może tak być, również w Twoim przypadku?

Sobota: W przypadku Fokusa i Dody, to ten numer po prostu nie zaskoczył.

Matheo: Z całym szacunkiem dla Fokusa, ale to był po prostu słaby kawałek. To nie było nic specjalnego, co zapadałoby w pamięć. Tu nie było żadnego zabiegu komercyjnego. Nie był to też utwór rapowy. Tak więc problem tkwił, w złej realizacji.

Sobota: Poza tym powinniśmy pamiętać, o pozostałościach z poprzednich lat hip-hopu w Polsce. W dalszym ciągu jest jeszcze kilku zagorzałych fanów, którzy uważają, że hip-hop jest muzyką ulicy i śpiewanie z Dodą jest nie na miejscu. I za to oberwało się Fokusowi. Ja akurat taką postawę neguję, bo niby dlaczego mam go hejtować? Bo chciał nagrać numer z Dodą?

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

POLECANE RADIA