Archive: Duże wytwórnie niszczą młodych artystów

Marcin Michałowski
18.02.2015 08:17
Archive

Archive (redakcja)

Danny Griffiths i Darius Keeler z zespołu Archive opowiadają o nowym albumie "Restriction", o swoich nie łatwych początkach i przemianie jaką przeszli przez ostatnie 20 lat.

Jestem bardzo ciekawy jakie to uczucie wydawać swój dziesiąty album? Co Waszym zdaniem zmieniło się najbardziej przez te ostatnie 18 lat?

Darius Keeler: Szczerze mówiąc nie za wiele się zmieniło. Wciąż tak samo kochamy muzykę i to, co robimy dodaje nam skrzydeł. Jednak na pewno bardzo zmienił się sposób w jaki teraz nagrywamy. Gdy nagrywaliśmy nasz pierwszy album powstał on w całości na kasetach, które były pilnie strzeżone. Teraz tę funkcję przejęły komputery. Dzięki temu, że mamy ze sobą taki bagaż doświadczeń łatwiej nam zdecydować, co chcemy robić i w którym kierunku podążać. Kiedy zaczynaliśmy, mieliśmy głowy pełne pomysłów i nie zawsze było nam łatwo. Musieliśmy być bardzo cierpliwi.

W jaki sposób opisalibyście Wasz ostatni album „Axiom”? Jak wyglądał proces jego powstawania w porównaniu do najnowszego „Restriction”?

Darius Keeler: „Axiom” był dla nas bardziej filmowym projektem niż kolejnym albumem.  Natomiast pierwsze prace nad „Restriction” rozpoczęliśmy jeszcze przed projektem Axiom. Nie odczuwaliśmy presji czasu, dlatego z niczym się nie spieszyliśmy. Proces od demówek po finalne nagrania zajął nam półtora roku. Przez ten czas, aby zachować odpowiedni dystans, robiliśmy również wiele innych rzeczy. Wracaliśmy do studia w przerwach pomiędzy projektami, kiedy tylko nadarzyła się do tego okazja. Nagranie Axiom było bardzo proste, zajęło nam dosłownie dziesięć dni. Można powiedzieć, że była to bardzo spontaniczna akcja. Taki był nasz cel, aby utwory były jak najbardziej „surowe”. Po zakończeniu pracy nad Axiom mogliśmy więc całkowicie skupić na naszym nowym albumie „Restriction”.

Zaprosiliście ponownie do współpracy Jarome Devoise, który jest Waszym wieloletnim przyjacielem. Co tym razem wniósł do pracy nad „Restriction”?

Darius Keeler: Jest on odpowiedzialny za cały nasz dotychczasowy dorobek artystyczny.  Sposób w jaki używa mikrofonów, jak potrafi wszystko ustawić, aby odpowiednio brzmiało sprawia, że zawsze całkowicie mu ufamy. Prawda jest taka, że pracuje najciężej z nas wszystkich. Zawsze dopracowuje wszystko do perfekcji. Jesteśmy mu za to ogromnie wdzięczni.

Jaką radę dalibyście dopiero początkującym zespołom, które chcą się wybić na scenie muzycznej?

Darius Keeler: Przede wszystkim muszą na to bardzo ciężko zapracować. Młodym artystom i zespołom doradziłbym, aby nie podpisywali kontraktów z wielkimi wytwórniami muzycznymi. Nie ważne bowiem, jaki kontrakt zaproponują - zawsze oszukają ludzi i zostawią bez niczego. Jeśli ktoś poważnie myśli o muzyce powinien popełniać na samym początku jak najwięcej błędów i wyciągać z nich wnioski. To nas umacnia jako ludzi. Z takim bagażem doświadczeń nic nie będzie nam straszne.

Pamiętacie zatem najlepszą radę jaką otrzymaliście? Mieliście może jakiegoś mentora?

Darius Keeler: Nikt nam nigdy nie doradzał. Można powiedzieć, że uczyliśmy się na własnych błędach. Ten biznes wbrew pozorom nie jest taki łatwy. Owszem, jeśli się naprawdę kocha, to co się robi, wszystkie złe strony stają się nieistotne.

20 lat na rynku muzycznym to imponujący wynik. Przeszliście wiele jako zespół, jedni członkowie odchodzili, pojawiali się nowi. Co było dla najtrudniejszym momentem w Waszej karierze?

Darius Keeler: Prace nad naszym pierwszym album „Londinium”. Był to bardzo ciężki proces, myśleliśmy, że nigdy się nie skończy. Wtedy również wyruszaliśmy w trasę - zaraz po zakończeniu współpracy z Craigiem Walkerem. Jego miejsce zajęli: Dave Pen i Maria. Był to, można powiedzieć, ich debiut. Bardzo się denerwowaliśmy nie wiedząc, jak na te zmiany zareagują fani. Najlepszym mementem było, gdy już zakończyliśmy trasę i okazała się ona bardzo udana. Poczuliśmy wtedy ogromną ulgę.

Nawiązując do tras koncertowych. Gdybyście mogli wymienić tylko jedną rzecz, którą najbardziej lubicie w podróżowaniu, co by to było?

Darius Keeler: Zdecydowanie jedzenie! Codziennie zamawiamy catering z regionalnymi potrawami. Lubimy poznawać nowe kultury i nowe smaki. Z polskiej kuchni mieliśmy już okazję spróbować pierogów, które pokochaliśmy, żurek, barszcz. Macie świetne jedzenie!

Mam dla Was jeszcze jedno pytanie, zupełnie z innej beczki. Gdybyście mieli możliwość podsłuchać rozmowy dwóch osób, kto by to był i dlaczego?

Darius Keeler: Rozmowa Johnna Lenona z Paulem McCartneyem, a najlepiej dzień z ich życia. Wyobrażam sobie, jak ze sobą rozmawiają: „Hej Paul! Słuchaj, mam pomysł na dobrą piosenkę”. Z drugiej strony zobaczyć lub usłyszeć reakcję Paula McCartneya byłoby bezcenne. Może zdradziliby sposób w jaki tworzą muzykę?

Rozmawiał: Marcin Michałowski

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

POLECANE RADIA