Pornodźwięki, czyli od stękania do zupełnej ciszy...

Magdalena Niebrzydowska
14.04.2017 13:15
Pornodźwięki

Pornodźwięki (pixabay.com)

Trzeba przyznać otwarcie, że większość naszej wiedzy o filmach porno, opiera się na stereotypach, głęboko osadzonych w naszej erotycznej wyobraźni. W porno wszystkie kobiety, mają nienaturalnych rozmiarów sztuczne piersi, napastowanie seksualne w pracy jest mile widziane, pizzermani zostają wynagrodzeni, przez niewyżyte panie, porządną dawką ostrego seksu, a kobiety krzyczą, chcąc wyrazić nieopisaną przyjemność. A jak jest naprawdę?

Z branżą porno szczególnie wiążę się jednak jeden, absurdalny stereotyp. Jest nim przekonanie, że w filmach porno można wiernie oddać intensywne, erotyczne dźwięki. Wszystko, co słyszymy jest generalnie wytworem filmowej iluzji, odległej od znanej nam powszechnie łóżkowej rzeczywistości. Absurdalne, nieprawdopodobne, a często wręcz komiczne zdają się odgłosy, jakie słyszymy w większości pornoli. Jednak niektóre dźwięki, bywają szczególnie zniechęcające. Aż możemy pokusić się o stwierdzenie, że oklapują przy nich podniecone członki.

Dźwięki (anty)erotyczne

Jednym z najbardziej głupich dźwięków, jakie znamy z filmów porno jest słynne ,, Bow Chicka Wah Wah", czyli standard, który każdy, przysłowiowy Jaś powiążę z owym gatunkiem filmowym. Ostra linia melodyczna, falujący bit perkusji i gitara idealnie zbiegają się z rytmicznymi ,,pchnięciami" na ekranie. Ten specyficzny styl datowany jest na lata 70. i wiązany ze słynnym filmem erotycznym, ''Głębokie gardło". Oprócz tych koszmarnych rytmów zupełnie nietrafione są również kawałki, które przypominają nam muzyczkę puszczaną w poczekalni u ortodonty, jak proste i łatwo wpadające w ucho melodyjki typu: ''You Belong to the City" Glenn Frey. Niestety w przypadku porno są one dość powszechne. Brak zasadniczych tekstów, przesadzone solówki saksofonowe i okazjonalnie trochę bongo mają przypominać,  by podczas erotycznego ,,procederu" potrząść czym potrzeba. Najważniejsza staje się przy tym monotonna powtarzalność. Jeszcze gorszym pomysłem jest, gdy filmom porno towarzyszy muzyczka, która przypomina telefoniczne dzwonki albo melodyjki z gier Nintendo. Zabawa z syntetyzatorami z pewnością nie wychodzi filmom erotycznym na dobre. Jednak najbardziej rozpowszechniona we współczesnym ero-biznesie jest muzyka, która przypomina hip-hop lub house, lecz niestety to podobieństwo jest tak odległe jak między koncertem na żywo w wykonaniu Paktofoniki, a kawałkiem zmajstrowanym przez nowicjusza ogarniającego obsługę Ableton'a.

Jak powstają łóżkowe dźwięki?

Udźwiękowienie może pomóc kiepskiemu filmowi, ale może też totalnie skopać świetne widowisko. Rzecz wygląda tak samo w przypadku filmów porno. Tak jak i każdy obraz filmowy, porno potrzebują wielu odgłosów, byśmy odbierali je bardziej wiarygodnie. Okazuje się jednak, że udźwiękowienie scen seksu wcale nie wymaga wokalnego talentu bzykających się na planie uczestników. Za powstawanie jęków, krzyków, westchnień i odgłosów ocierających się genitaliów odpowiadają, przynajmniej w Niemczech, specjalni imitatorzy dźwięków. Pewien czas temu Internet podbił film dokumentalny zatytułowany ''Labor of Love", w reżyserii Jack'a Pearce'a, który opowiadał o pracy Grant'a Meyers'a, imitatora dźwięków w filmach pornograficznych. Wytwarzanie odgłosów erotycznych przy użyciu kawałków mięsa, za pomocą niezwykłej pracy własnych ust czy nagrywania ulicznych odgłosów składają się w filmie na pracowitą i wymagającą ogromnej pomysłowości codzienność Grant'a. I choć w trakcie trwania zabawnego, 4-minutowego filmu uświadamiamy sobie, że dokument jest jednym wielkim oszustwem to historia, którą opowiada wcale nie jest tak bardzo oderwana od rzeczywistości filmów erotycznych. Wykorzystywanie sztucznych dźwięków w filmach erotycznych to dość powszechna praktyka. Przykładowo, na stronie www.soundsnap.com , której celem jest dostarczanie zainteresowanym użytkownikom płatnych efektów dźwiękowych, dysponuje obszerną bazą dźwięków erotycznych. Wśród jej klientów znajdują się tacy giganci jak: MTV, NBC, HBO, Aljazeera, Nokia, czy BBC. Wśród oferowanych przez nią dźwięków znajdziemy na przykład: ,,sex z vibratorem", ,,sex we trójkę z długimi, zróżnicowanymi jękami", ,,seks męsko-damski z intensywnymi, przyjemnymi jękami", czy ,,seks z mokrymi plaśnięciami i klepaniem".

Co słychać pod kołdrą?

Chociaż dźwięki towarzyszące filmom erotycznym powstają często w warunkach studyjnych, wielu z nas utożsamia je z prawdziwymi odgłosami rozkoszy. Aby lepiej zrozumieć problem, warto zajrzeć na stronę www.orgasmsoundlibrary.com , na której przedstawiono wyniki interesującego eksperymentu. Twórcy portalu w oparciu o pewne badanie doszli do wniosku, że 66% Hiszpanów ma fałszywe wyobrażenie o seksie. 30 testowanych uczestników zostało zaproszonych do studia dźwiękowego, gdzie mieli odsłuchać odgłosów orgazmu dwóch kobiet. Chociaż szczytowanie nie było prawdziwe, większość obecnych było przekonanych, że słyszy prawdziwe dźwięki orgazmu. Zaskoczenie badanych było tym większe, kiedy na ekranach telewizorów zobaczyli, że. niektóre odgłosy powstawały nawet podczas piłowania paznokci! Eksperyment ten doskonale pokazał jak wielki wpływ ma fikcja i stereotypy na nasze prawdziwe życie erotyczne. Udowodnił on również, że cielesna bliskość i towarzyszące jej werbalne uczucie spełnienia mogą być łatwo spreparowane przez twórców filmów erotycznych, ale i przez nas samych. Właśnie w tym celu twórcy stron www.orgasmsoundlibrary.com stworzyli w Internecie specjalną bibliotekę, gdzie możemy posłuchać prawdziwych kobiecych orgazmów. I chociaż platforma stanowi niekonwencjonalną reklamę firmy ''Bijoux Indiscrets" sprzedającą erotyczne akcesoria i intymne kosmetyki, ich działania służą nie tylko celom marketingowym, ale również rozbudzaniu erotycznej świadomości. Ich działalność handlową wspierają badania metodologiczne i ankiety przeprowadzone na 1,465 osobach w wieku od 18 do 55 lat. Z badań zleconych przez '' Bijoux Indiscrets" dowiadujemy się między innymi, że 5,5% kobiet i 24,3% mężczyzn ogląda filmy pornograficzne kilka razy w tygodniu. Ciekawe wnioski prezentują oni również na temat łóżkowych dźwięków. Aż 60% kobiet i 51,9% mężczyzn wykorzystuje podczas seksu jęki, by pobudzić partnera. Dodatkowo 30% kobiet i 42% mężczyzn uważa, że jęki powinny być rytmiczne i mechaniczne w miarę zbliżania się orgazmu. 34,8% kobiet i 43,1% mężczyzn sądzi, że jęki i głośne krzyki są wyznacznikami udanego seksu. Za to tylko 16,9% kobiet i 28,1% mężczyzn uważa za podniecające, gdy seks odbywa się w ciszy. Dowodzi to jak wielki wpływ na nasze życie erotyczne oraz postrzeganie drugiego człowieka ma przemysł pornograficzny.

''The Sound of Silence"

Równie szybko jak ludzkość nauczyła się robić filmy zapragnęła pokazywać w nich i oglądać na ekranie sceny erotyczne. W 1896 bracia Lumiere po raz pierwszy odkryli kino i uwiecznili na celuloidowej taśmie słynną scenę przybywającego pociągu. W tym samym roku został też zrobiony pierwszy film pornograficzny. Filmowy obraz zrealizowany przez Albert'a Kirchner'a nosił tytuł ''Le Coucher de la Mariée" ("Bedtime for the Bride"). W tym samym roku powstał też inny film erotyczny pod tytułem "The Kiss". Krytycy tamtych czasów określili go jako ,,demonstrację zwierzęcej żądzy niestosownej dla cywilizowanego człowieka", gdyż na ekranie widzowie mogli zobaczyć aktorską parę John'a Rice'a oraz May Irwin. całujących się przez całe 18 sekund! Stosunek płciowy zaczęto pokazywać na ekranie paręnaście lat później, czyli od początku XX wieku. W 1910 roku w Niemczech nakręcony został pierwszy w dzisiejszym rozumieniu film pornograficzny pod tytułem "Am Abend" ("In the Evening"). Znalazły się w nim zbliżenia genitaliów i krótkie sceny seksu. Podobne sceny pojawiły się również w argentyńskim "El Sartorio" oraz amerykańskim "A Free Ride". Kręcenie tego typu filmów było jednak w owych czasach karane, dlatego erotyczne widowiska powstawały zazwyczaj nie w studiach, ale w domach publicznych i prywatnych męskich klubach, a następnie rozpowszechniane były w podziemiu. Bardziej interesujący pozostaje jednak fakt, że tego rodzaju filmy były filmami. niemymi! Wielu z nas może zadać słuszne pytanie czy film pornograficzny może istnieć bez jęków i krzyków, i czy w ogóle jakikolwiek film obywa się bez dźwięku. Bowiem dla filmu integralną częścią są nie tylko komponenty wizualne, ale również wrażenia dźwiękowe, które dramatycznie zmieniają odbiór historii przez widzów. ''Szczęki" nie byłyby tymi samymi ''Szczękami" bez niezapomnianego dźwięku wiolonczeli, a ''Psychoza" nie byłaby ''Psychozą" bez charakterystycznego pismu skrzypiec w scenie prysznicowej. W wielu przypadkach jednak połączenie materiału filmowego, efektów dźwiękowych, muzyki i dialogów może popsuć cały filmowy efekt. Przesadne użycie tych elementów powoduje, że widza przytłacza kakofonia oraz traci on możliwość czerpania z emocjonalnej siły oddziaływania obrazów. Cisza nie powinna być zatem jedynie przerywnikiem między dźwiękami, ale narzędziem uruchamiającym naszą wyobraźnię. Doskonałym przykładem potężnej mocy oddziaływania ciszy jest scena z ''Raging Bull" Martin'a Scorsese, w której Jake La Motta obecny na ringu zostaje prawie zmiażdżony przez przeciwnika potężnymi uderzeniami w głowę. Może zatem twórcy filmów porno także powinni  powrócić do korzeni i pomyśleć o sięgnięciu po ten potężny i wymowny środek, jakim jest cisza, który pobudzi naszą wyobraźnię potrzebną w łóżku tam samo, jak ciało.

Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX