Dokąd zmierza Open'er?

ns
30.03.2011 22:20

Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

Czy jubileuszowa, dziesiąta edycja najlepszego festiwalu w Europie faktycznie zapowiada się tak źle jak sądzą internauci?

Historię tego eventu znamy chyba wszyscy: 2003 rok, Warszawa, Tor Stegny, 2 lipca i The Chemical Brothers. Tak rozpoczęła się historia najbardziej istotnego w Polsce i obecnie w całej Europie festiwalu: wtedy jeszcze pod nazwą Open Air Festival. Z każdym kolejnym rokiem, gdy wydarzenie zostało przeniesione już do Gdyni - początkowo na Skwer Kościuszki, w 2006 na lotnisko Babie Doły, line-up imprezy prezentował się coraz bardziej okazale.

2003: Kosheen. 2004, kiedy pierwszy raz w historii bawiliśmy się dwa dni: Pink, Goldfrapp, Cypress Hill, Massive Attack. 2005: Snoop Dogg, Faithless, Fatboy Slim, czy nieistniejące już The White Stripes. Kolejnego lata wydarzenie urosło do rangi trzydniowej. W 2006 roku obecni w Kosakowie mogli usłyszeć Placebo, Sigur Ros, Ladytron, The Streets, Basement Jaxx...

To Alter Art, organizator Open'era, jako pierwsi starali się wprowadzić tak wielkie wydarzenie muzyczne nie tylko w kalendarz Polaków, dla których muzyka stanowi tlen, ale także w polski krajobraz. Patrząc na przekrój przez lata i artystów, którzy po raz pierwszy pojawili się nad Wisłą właśnie przy okazji Open'era... Oni zawsze do nas wracają. Ktoś po prostu musiał ich pierwszy raz zaprosić. Zrobił to Alter Art.

I trudno wymienić, jak wiele wykonawców oddało cząstkę siebie podczas dotychczasowych dziewięciu edycji tego wydarzenia, które co roku ma miejsce w pierwszy lipcowy weekend.

Atmosferę napięcia i oczekiwania na to niewątpliwie ważne muzyczne wydarzenie (co potwierdzają zdobyte dwa lata z rzędu tytuły "Best Major Festival" przyznawane przez The European Festival Awards) podsycają już od wielu lat czwartkowe wieczory w radiowej Trójce. To tam podczas audycji Program Alternatywny co tydzień spotykają się Agnieszka Szydłowska (aka Szydło) i Mikołaj Ziółkowski (aka Ziółek, Ziółko), głównodowodzący całym festiwalowym przedsięwzięciem. To on podaje do wiadomości według swoich tajemniczych kluczy wykonawców, którzy wystąpią na jego najstarszym i - nie bójmy się tego słowa - najlepszym dziecku. To dzięki tym ogłoszeniom często wiele z nas lepiej przechodzi zimę, potem tą gorszą część wiosny, bo wiemy, że już w lipcu, już niedługo zobaczymy....

No właśnie. Kogo zobaczymy w tym roku?

Jak na razie każdy czwartkowy wieczór jest przyczyną frustracji wielu fanów gdyńskiego eventu. Nieładnie byłoby przytaczać tutaj ich słowa, bo w większej części są one niecenzuralne. Lecz czy na pewno warto się tak wściekać i ogłaszać na prawo i lewo, że jest się w stanie sprzedać swój opener'owy karnet już teraz, gdy znamy jedynie jedną czwartą line-upu? Czy na pewno "wolę Selectora", "Coke zgarnie wszystko co najlepsze" i "walę Openera, wybieram OFFa"? Nie zapominajmy o tym, że ogłoszenia jak na razie są... spoko.

To przecież dzięki Open'erowi mamy polski koncert Arcade Fire, którzy na tydzień przed nim będą nas rozgrzewać na warszawskim Torwarze. To prawda, inna lokalizacja, zamiast zwyczajnie dać ich na Maina, kolejne koszty związane z kupnem biletu... Ale jeśli ktoś uwielbia kanadyjskich artystów, jest w stanie to znieść. A to kolejne rozruszanie koncertowego repertuaru Polski.

A jeśli chodzi już o sam skład Open'era... Fakt, odwołanie The Streets działa na jego niekorzyść. Lecz ciężko negować to, że rodzina nie odgrywa istotnej roli w życiu każdego człowieka i każdy ma prawo do postawienia na nią, nie na karierę. Pozostawmy już sprawę tego, że miały być to ostatnie koncerty kończące karierę Mike'a Skinnera pod szyldem The Streets. Kto wie... może Coke? I tak połowa z nas ma zaznaczone "wybieram się" na last'owych profilach, choć składu jeszcze nie znamy.

Nie da się także zaprzeczyć temu, że zaproszono kilka gwiazd, które Polakom mogły się już po prostu koncertowo... znudzić. Dotyczy to głównie The National, którzy wystąpią w dodatku na Mainie, Caribou w namiocie, którego też mieliśmy okazję zobaczyć live kilka razy, czy Hurts: przecież oni ledwo wyjechali z Polski, gdzie dawali małe tournee w trzech miastach. Niektórzy z nas mieli okazję poznać również koncertowe wcielenie Deadmau5a (Selector 2009). Reszta line-upu stanowi jednak dla bywalców polskich festiwali powiew muzycznej świeżości.

Jak na przykład szeroko dyskutowana sprawa Foals na scenie głównej. I o takie niuanse, drodzy festiwalowicze, mamy się spierać, zamiast cieszyć się, że odwiedzi nas wreszcie długo oczekiwane Foals? Będziemy też mieli okazję poobcować z legendą na żywo, bo w tym roku tę rolę przyjmą na siebie Pulp. Ale może faktycznie lepszy byłby dla nich OFF, jeśli tutaj, zdaniem internautów, stanowią jedynie rolę nie-do-końca headlinera. W dodatku pierwsza okazja do zobaczenia gigu Primus. Jeśli jednak to nie stanowi zbyt dużej zachęty, zawsze pozostają nazwy takie jak Kate Nash, która ma przecież w naszym kraju spore grono fanów, The Wombats, którzy już za niedługo wydadzą "This Modern Glith", świetnie zapowiadający się, drugi album, Two Door Cinema Club, czyli milutkich indie kumpli, którzy rok temu podbijali Wyspy swoim debiutanckim krążkiem, czy Paolo Nutini, który, jestem pewna, przyciągnie największą ilość pań spragnionych męskiego uroku. Każdy z nich gwarantuje ciekawą muzyczną ucztę. Nie zapominajmy też o M.I.A., która wreszcie do nas (miejmy nadzieję) dotrze i uda jej się zaprezentować swój pokręcony i jak najbardziej prawidłowy sposób na muzykę.

Jest też druga strona tegorocznej edycji Heineken Open'er Festival. Małymi kroczkami robi nam się z niego... Selector Festival. Brat gdyńskiego eventu, również organizowany przez Alter Art, miał być z założenia imprezą stricte elektroniczną. Ile z tego wychodzi? Niewiele. Jak dotychczas Selector 2011 przyciągnął sporą ilość gwiazd poprzednich edycji Open'era (Crystal Castles, Klaxons, Ladytron). Jednocześnie Open'er, odbywający się miesiąc po krakowskim wydarzeniu, zawsze zapraszał do siebie najlepszych artystów sceny elektronicznej. Z tym, że przez dziesięć lat sztandarowe gwiazdy tego nurtu również się wyczerpały. I jak sprawę rozwiązały władze "Best Major Festival"? Zaczęli zapraszać do siebie młodą elektronikę.

I tym samym wiele artystów, którzy mogliby, a wręcz powinni pojawić się na trzeciej edycji Selectora, wystąpi miesiąc później w Gdyni. Simian Mobile Disco, Cut Copy, Chromeo czy These New Puritans ("Hidden" tej grupy to płyta roku 2010 według NME). To ich nazwy powinny pojawić się na plakatach opatrzonych szyldem "Selector", nie "Open'er". Takie zagrywki jeszcze bardziej zacierają różnice pomiędzy trzema festiwalami Alter Artu: Selectorem (tym elektronicznym), Open'erem (tym największym) i Coke (tym, paradoksalnie, masowym). Co rok każdy z nich jest lekko przemianowywany, patrząc chociażby na to, jak mocno zmieniał się charakter tego ostatniego: od indie rocka i popu, przez całkowicie hip-hopowy event, po emo-elektroniczną imprezę rok temu.

To powoduje tylko jedną myśl: cała strategia rozkładania zespołów po festiwalach organizowanych przez AA ma na celu sprawienie, abyśmy pojawili się na wszystkich trzech. I wcale nie uważam, że to odkrywczy wniosek.

Więc nie ma co narzekać na tegoroczny skład Open'era. Może fajerwerków nie ma, ale kto wie, co w zanadrzu ma jeszcze "ten zły" Mikołaj Ziółkowski... Możliwe, że wiele z nas będzie musiało w lipcu odwoływać swoje słowa pochopnie wypowiedziane na przełomie zimy i wiosny.

Przed nami jeszcze dużo czasu do rozpoczęcia sezonu na koncertowe weekendy pod chmurką i miejmy nadzieję, że wszystko co najlepsze w festiwalowej letniej Polsce dopiero zostanie podane do wiadomości publice.

A martwienie się o najlepszy i największy polski festiwal? Jak dla mnie, strata czasu. Widzimy się w Gdyni!

 

Natalia Słabowska

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (19)

  • charmer

    Oceniono 4 razy 4

    zobaczycie, że będziecie się jeszcze tak jarać Open'erem, jak nigdy. :*

  • fever

    Oceniono 3 razy 3

    Ostatnio na tuba.pl coraz mniej ciekawych artykułów. Stawiacie na bylejakość i nie piszecie o artystach mniej znanych a szkoda. Powoli portal zamienia się w stronę Pudelek.pl

  • dabelju

    Oceniono 2 razy 2

    i po co ten tekst jest znowu w newsach? bez sensu.

  • dabelju

    Oceniono 4 razy 2

    a wy zaraz, że sponsorowany ;] żal mi takich ludzi, którzy wszędzie węszą spisek. internet opanowali krzykacze i narzekacze i już każdy głos ciut bardziej optymistyczny jest odbierany jako artykuł na zamówienie. to z pewnością spisek rosjan, tuska i masonów. opanujcie się ;] przede wszystkim gdyby to był artykuł sponsorowany to wcześniej zostałby gruntownie sprawdzony przez klienta, a ten niestety nie był sprawdzany, bo tekst zwyczajnie jest kiepski warsztatowo (o czym pisałem już trochę niżej).

  • Gość: aaaha

    Oceniono 2 razy 2

    Racja! dość narzekania ....

  • mariella

    Oceniono 2 razy 2

    narzekają tylko malkontenci. mi się podoba i zamierzam się świetnie bawić. lajnap nie jest zły. i cieszę się z nationala, bo nie mogłam jechać na ich ostatni koncert w Polsce.

  • karczoch

    Oceniono 2 razy 2

    podsumowując: opener jest ch...owy, ale może jednak nie tak bardzo, a moze troszkę tak, ale jeszcze się okaże? Lubię te wasze artykuły.. ;]

  • Gość: 10 edycja

    Oceniono 1 raz 1

    jesli juz to festiwal zaczal sie w 2002 a nie 2003 roku, cos nie tak z liczeniem

  • hps

    Oceniono 3 razy 1

    Nie będzie Foo Fighters, i wiadomo o tym nie od dziś.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

POLECANE RADIA