The National podbiło Warszawę!

KS
25.02.2011 11:40
Matt Berninger z The National wśród publiczności.

Matt Berninger z The National wśród publiczności.

W czwartek, 24 lutego, The National zagrali koncert w warszawskiej Stodole. Zapraszamy do przeczytania relacji z tego wydarzenia.

Atmosferę podniecenia można było wyczuć już od godz. 19, kiedy to bramy Stodoły otworzyły się dla licznie przybyłej publiczności. Zaraz po tym, zaskakująco szybko jak na ten klub otworzono salę koncertową, a tłum wlał się do niej aby zająć miejsca jak najbliżej sceny. Dzięki temu już występ Sharon Van Etten, grającej w roli supportu odbył się przy prawie pełnej sali.

 

Nowojorska wokalistka i gitarzystka, wsparta sekcją rytmiczną zagrała kilka prostych folkowych piosenek, pochodzących z dwóch wydanych przez nią do tej pory płyt. To czym jednak urzekła warszawską publiczność to wspaniały głos, oscylujący między Dolores O'Riordan a Florence Welch. Czasami delikatny a czasami wręcz agresywnie zadziorny. W dodatku Sharon używała go chętnie również poza piosenkami, barwnie zapowiadając nadchodzące utwory i żartując z publicznością. Prawdziwą gratką i prezentem dla tych fanów The National były cztery ostatnie kawałki koncertu w których na gitarze wspomógł artystkę Aaron Dessner - jeden z muzyków tego zespołu. Muszę przyznać, że takiej owacji dla supportu nie widziałem już bardzo dawno. Muzycy też byli chyba tym bardzo poruszeni, długo żegnając się z publicznością.

 

Niespełna pół godziny po Sharon Van Etten na scenę wyszła gwiazda wieczoru - The National. Elegancko ubrani panowie po krótkim przywitaniu z publiką zagrali "Runaway". Zdaje się, że tym razem (w przeciwieństwie do krakowskiego koncertu, który zagrali 2 dni wcześniej) na scenie zmieścił się cały sprzęt grupy. Mieliśmy więc do czynienia, z olbrzymim ekranem za plecami muzyków na którym wyświetlano na przemian różne wizualizacje a także samych muzyków (każdego obserwowała osobna kamera) i publiczność, a także feerię świateł. Wokalista Matt Berninger w typowy dla siebie sposób wędrował po scenie, wskakiwał na odsłuchy, rzucał mikrofonem i krzyczał zamiast śpiewać w nieprzewidzianych momentach, dzięki czemu patrzenie na niego sprawiało olbrzymia przyjemność. Reszta zespołu przemieszczała się po scenie głównie aby zamieniać się wzajemnie instrumentami lub (jak w przypadku gitarzystów) stając za instrumentami klawiszowymi.

 

Zespół promował oczywiście płytę "High Violet" z 2010 roku, także większość zagranych utworów pochodziło właśnie z niej, ale nie zabrakło tez miejsca dla hitów z poprzednich wydawnictw. Znalazły się wśród nich m.in. podniosłe "Fake Empire" (aczkolwiek tak jak większość piosenek zagrane dużo dynamiczniej niż na płycie), "Abel" czy zagrane jako jeden z bisów "Mr November" podczas którego Berninger wskoczył w publiczność i wykonał swój popisowy numer, czyli spacer po całej sali. Jestem pewien, że doszedłby do wyjścia z klubu, lecz zabrakło mu kabla od mikrofonu i mniej więcej przy końcu sali koncertowej musiał wrócić w  kierunku sceny.

 

Chwile później popisał się cały zespół. Ostatni bis- "Vanderlyle Crybaby Geeks" zagrali bowiem w pełni bez prądu. 2 gitary akustyczne, trąbka, tamburyn i publiczność która odśpiewała cały utwór wraz z wokalistą, który też pozbył się na ten moment mikrofonu. Chwilę po tym zespół pożegnał się z fanami, zapaliły się światła i tłum ruszył w kierunku wyjścia. Koncert The National dobiegł końca.

 

Słyszałem przed tym wydarzeniem wiele dobrego o koncertowej postawie tego zespołu, ale mimo wszystko opuściłem Stodołę mocno zaskoczony. Nie ma chyba drugiej kapeli która wkłada tyle energii w tak spokojne i klimatyczne piosenki. I choć w ciągu ostatnich 2 lat gościliśmy ich w Polsce czterokrotnie, mam nadzieje, że szybko tu wrócą.

Krzysztof Sarosiek

 

Słuchaj radia The National w tuba.fm

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (3)

  • littlerock

    Oceniono 1 raz 1

    To bardziej chodzi o to, że ludzie w ogóle jej słuchali. I byli na sali. Zwykle to wszyscy wtedy przy barze. Koncert National bajka!!!

  • disco2000

    Oceniono 1 raz 1

    zgadzam sie z dabelju, i teksty: "dzie-ku-jemy", no chyba ludzie pomylili koncert z... nie wiem czym. a koncert the national magiczny.

  • dabelju

    Oceniono 1 raz 1

    no nie wiem czy sharon van etten została tak miło przyjęta i owacyjnie żegnana. ja bym bardziej powiedział, że cała masa ludzi gadała, gwizdała i miała gdzieś jej koncert. czułem się zażenowany będąc wśród takiej publiczności.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

POLECANE RADIA