Christina Aguilera i Cher - Burlesque OST: recenzja

mm
11.02.2011 11:47
Burlesque OST

Burlesque OST (okładka płyty)

Od dziś w kinach "Burleska" z Cher i Christiną Aguilerą. Przeczytaj naszą opinię o soundtracku.

Christinie Aguilerze ciężko odmówić talentu. Piosenkarka (teraz także debiutująca aktorka) ma dopiero 28 lat, a cały czas zdaje się poszukiwać. Zaczynała jako nastoletnia popowa gwiazdka na debiutanckim "Christina Aguilera", potem był pop nieco ambitniejszy i odważniejszy wizerunek na "Stripped", dalej flirt ze stylem retro, z elementami jazzu i bluesa na "Back to Basics", w końcu nieudolne ściganie elektropopowych trendów na ubiegłorocznym "Bionic". Ach, była nawet płyta "Mi Reflejo" z latin-popem. Czy ktoś zdziwił się więc, kiedy postanowiła spróbować sił również jako aktorka?

Nie będziemy tu jednak analizować samego filmu (jest mocno średni) ani tego jak Aguilera wypada na ekranie (całkiem naturalnie). Zajmiemy się albumem, na którym znajduje się 10 piosenek, z czego osiem śpiewa obdarzona czterooktawowym głosem Aguilera. Całość wypada co najmniej poprawnie. Otrzymujemy całkiem różnorodną mieszankę R&B, soulu i popu, jaka mogłaby z powodzeniem ilustrować burleskowy show. Natomiast dzięki paru nowoczesnym ozdobnikom, całości słucha się jeszcze przyjemniej.


Aguilera śpiewa tu zarówno covery jak i piosenki napisane specjalnie na potrzeby fimu. Z tych pierwszych wyróżniają się naprawdę niezłe "Something's gotta hold on me" oraz swingujące "But I am a good girl" będące hołdem dla czasów wytwórni Motown i jej artystów, w szczególności Etty James. Z oryginalnych piosenek dobrze wypadają energetyczne "Express" i "Show me how you Burlesque" wyprodukowane przez Tricky'ego Stewarta (producenta m.in "Single Ladies" Beyonce czy "Umbrella" Rihanny). Oba kawałki umiejętnie łączą tradycyjne dźwięki z nowoczesnym beatem. Świetna jest też ballada "Bound to you", którą Aguilera napisała razem z Sią i jej stałym współpracownikiem Samuelem Dixonem (piosenkę nominowano do Złotego Globu). Zgrzytem natomiast jest zamykające płytę "The Beautiful People" - przeróbka Marylina Mansona w wersji tak dziwnie popowej i nie pasującej do reszty, że kompletnie zbija słuchacza z tropu.

No dobrze, tyle mówimy o Aguilerze, a co z Cher? Na albumie śpiewa ona jedynie dwie piosenki. Jedną z pierwszych na płycie "Welcome to Burlesque" to przyzwoity kawałek, który miejscami odrobinę przypomina w warstwie melodycznej "Dance me to the end of love" Leonarda Cohena. Natomiast druga piosenka Cher, nagrodzona już m.in Złotym Globem "You haven't seen the last of me" wyszła spod pióra Diane Warren. Sześciokrotnie nominowana do Oscara artystka ostatni raz napisała dla Cher kawałek w 1989r. Nazywał się "If I could turn back time" i był jednym z największych przebojów artystki. Nowy kawałek jest naładowany emocjami, mocny i pięknie przez Cher wykonany. Gdyby był rok, powiedzmy, 1998 to byłby gigantyczny przebój, na miarę "I don't want to miss a thing" Aerosmith (również dzieło Warren). Niestety te czasy minęły. Tym bardziej warto go posłuchać na płycie. Choćby dlatego, że dzięki oszczędnej produkcji Cher ma okazję pokazać, że choć mięśnie twarzy już nie pracują jak kiedyś, to jednak głos wciąż jest w doskonałej formie.



Miało nie być nic o filmie, ale jeśli ktoś lubi kolorowe jednowymiarowe bajki, to w ten deszczowy weekend może spokojnie wybrać się do kina. Dla paru momentów dziejących się na scenie klubu Burleska nawet warto wydać te kilkanaście złotych. Całej reszcie polecamy raczej odpalić w domu soundtrack. Zabawa będzie dużo lepsza.

Marek Michalak

Ocena: 3,5/5

Christina Aguilera, Cher - Burleska/Burlesque OST

Sony Music

 

Posłuchaj radia Christina Aguilera na tuba.fm

POLECANE RADIA