Magiczne zakończenie Off Festival

09.08.2010 14:00
Off Festival 2010

Off Festival 2010 (Fot. Marta Błażejowska / Agencja Gazeta)

W deszczu konfetti, ogromnych balonów i serpentyn oraz pod przywództwem charyzmatycznego Wayne'a Coyne'a wczoraj zakończył się Off Festival w Katowicach.

Lider The Flaming Lips nie przesadził, mówiąc na początku koncertu, że zgotują nam naprawdę niezwykłe zakończenie festiwalu. Zaczęło się od prawdziwie mocnego akcentu - muzycy wychodzili na scenę spomiędzy ud kobiety widocznej na telebimie z tyłu sceny. Chwilę później Wayne Coyne szybował w wielkiej dmuchanej kuli unoszony na rękach fanów pod sceną. W tłum poleciały wielkie kolorowe balony i deszcz konfetti. Wszystko to przy dźwiękach "The Fear". W secie nie zabrakło większości ważnych utworów The Flaming Lips. Było więc "She Don't Use Jelly", "Do You Realize" i "Yoshimi Battles The Pink Robots" oraz stosunkowo niewiele kawałków z "Embryonic" (m.in. "The Sparrow Looks Up at the Machine" i "I Can Be a Frog"). Przez cały koncert Wayne zachęcał publikę do jeszcze bardziej żywiołowych reakcji, a na koniec życzył Off Festivalowi kolejnych stu lat działalności.

*** Wayne Coyne: mam wiele złych pomysłów - przeczytaj wywiad z liderem The Flaming Lips ***

Nie był to jednak jedyny wyjątkowy koncert ostatniego dnia imprezy. Jeszcze w promieniach słońca zagrali Norwedzy z Casiokids. Ich występ należał do najbardziej pozytywnych na tegorocznym Offie, co można było zaobserwować po uśmiechach na twarzach zgromadzonej publiczności i radosnym tańcu. Podobna atmosfera panowała również na Scenie Eksperymentalnej w trakcie setu Tune-Yards. Merrill Garbus prowadziła dialog z ludźmi zgromadzonymi pod sceną i była wyraźnie poruszona ciepłym przyjęciem, które jej zgotowali. Występy na Scenie Leśnej zamykało Anti-Pop Consortium. Choć większość festiwalowiczów udała się już wtedy do domów, panowie dali z siebie 100%. Ich futurystyczne i bezkompromisowe podkłady doskonale uzupełniały się z tekstami, które serwowali w naprawdę imponującym tempie. Gdy dodać do tego wcześniejszy koncert The Flaming Lips, można powiedzieć, że tegoroczny Off zakończył się naprawdę mocnymi akcentami.

Co jeszcze zapamiętamy z tegorocznego festiwalu? Kilka mniej lub bardziej nietypowych faktów:

- uśmiechniętego Wayne'a Coyne'a przechadzającego się z żoną po Katowicach oraz to, że przed koncertem, gdy publiczność już czekała na koncert The Flaming Lips, wyszedł na scenę, żeby zrobić im zdjęcia (możecie je zobaczyć na Twitterze Wayne'a)

- zaskoczenie na twarzach wielu wykonawców, które zdaje się mówić: "jak to się dzieje, że w Polsce nas tak dobrze przyjmują, nie spodziewaliśmy się tego w ogóle" - było tak choćby w przypadku Tune-Yards, Casiokids, Shearwater, a nawet Tindersticks

- skok Olivera Ackermanna z A Place To Bury Strangers w publiczność na zakończenie koncertu. Dla większego efektu trzymał w dłoniach gitarę i światło stroboskopowe

- tancerz na scenie z ekipy Mew - takich układów dawno nie widzieliśmy! ;-)

- spora część publiczności na scenie w trakcie koncertu The Very Best, bawiąca się doskonale przy dźwiękach kawałków m.in. M.I.A. i Michaela Jacksona

- Reakwon i jego konferansjerka, składająca się głównie z kilku słów - "fuck", "shit", "beautiful country" i "hip hop"

 

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (1)
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • matidbr

    0

    Zapraszamy na stronę fanów OFF Festivalu! www.offff.pl

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX