Gesty i słowa skierowane specjalnie do polskiej publiczności oraz kilka niezwykłych wydarzeń z Open'er Festival. Warto je zapamiętać, bo na kolejną taką imprezę musimy czekać rok. Zapraszamy na ostatnie, trochę nietypowe podsumowanie Open'era.
Kolejność przypadkowa, w miarę możliwości chronologiczna - nie stopniowaliśmy tych wydarzeń, bo zapewne każdy fan ma do nich bardzo osobisty stosunek :-) Podobne zestawienie przygotowaliśmy w ubiegłym roku. Tegoroczne jest nieco większe.
* Eddie Vedder na scenie z Benem Harperem & Relentless7
Lider Pearl Jam przyjaźni się z Benem Harperem od dłuższego czasu. W trakcie ostatniej trasy Pearl Jam, zespół Bena grał już kilkakrotnie jako gość specjalny, więc wiedzieliśmy, że w trakcie jednego z utworów na scenie pojawia się czasami z nimi Eddie Vedder. Nie było gwarancji, że tak stanie się również w Polsce, ale kilka minut przed godziną 21.00 na scenie głównej rozbrzmiały pierwsze dźwięki "Under Pressure", a Ben zapowiedział Eddiego. Nie jest łatwo zmierzyć się z tym utworem, bo wykonanie Queen i Davida Bowiego należy do klasyków, ale panowie naprawdę poradzili sobie z tym rewelacyjnie.
* Eddie Vedder i bezpieczeństwo, Jeff Ament w koszulce od fanów
Od czasu tragicznego występu na festiwalu Roskilde sprzed dziesięciu lat, kiedy podczas koncertu zginęło 9 osób, zespół Pearl Jam w sposób szczególny dba o bezpieczeństwo fanów. Również i w Polsce Eddie przerwał koncert, aby uspokoić publiczność szalejącą przy barierkach i poprosić o cofnięcie się o trzy kroki, aby nikomu nic się nie stało. Serca fanów podbił też krótką przemową w języku polskim:
Kolejny ukłon w stronę polskich widzów wykonał basista Jeff Ament, który na bisy wyszedł ubrany w zieloną koszulkę, przygotowaną specjalnie na tę okazję przez polskich fanów i serwis PearlJam.pl.
* Massive Attack i nagłówki z polskich portali
Tradycyjnie w trakcie koncertu Massive Attack za plecami muzyków na telebimach wyświetlane były nagłówki z polskiej prasy i portali. Tym razem mogliśmy wychwycić m.in. fragmenty tekstu o Nergalu i fankach Dody oraz Julii Kamińskiej, a także tytuły dotyczące wyborów.
Trudno nie docenić charyzmy Skin. Gdy ta kobieta pojawia się na scenie, nie można oderwać od niej wzroku - jej potężny głos grzmi, a ona skacze, biega, przytula się do kolegów, prowadzi dialog z publicznością i skacze w tłum. Zapewne z tego powodu zawsze może liczyć w naszym kraju na świetne przyjęcie. W trakcie występu na Open'erze zapowiedziała już, że na kolejną wizytę nie będziemy musieli czekać długo (na Facebooku pojawiła się nawet informacja, że pojawią się w przyszłym roku). Trzymamy za słowo! Może przy okazji promocji nowej płyty Skunk Anansie?
* The Dead Weather i obietnica ponownego przyjazdu
Również Jack White w trakcie koncertu The Dead Weather podkreślał, że jest bardzo szczęśliwy z powodu swojej ponownej wizyty w Polsce. Na koniec występu powiedział "Do zobaczenia wkrótce", a w trakcie naszej rozmowy przed koncertem zapowiadał, że może następnym razem przyjedzie sam. Czekamy.
* 2manydjs - konfetti i finał setu
Cały koncert 2manydjs w namiocie był fantastyczną zabawą z najbardziej znanymi motywami popkultury. Klasyczne kawałki przeplatały się z klubowymi nowościami, na zakończenie zabrzmiał utwór "Love Will Tear Us Apart", a z dachu na publiczność poleciało białe konfetti. Choć to standardowy finał setów 2manydjs w tej trasie, to doświadczenie tej magii na własnej skórze jest bezcenne.
Tak to wyglądało na festiwalu Pinkpop:
* Die Antwoord i świetna znajomość jednego polskiego słowa
Choć nie wydali jeszcze płyty w normalnej dystrybucji, ich kawałki zna już cały świat i są prawdziwym internetowym fenomenem. W Polsce zależało im na dobrym przyjęciu, więc przed przyjazdem pytali na Facebooku o słowo, którego mogliby użyć na scenie i oczywiście poznali jedno - bardzo popularne, stosowane przez niektórych jako przecinek, zaczynające się na "K". W trakcie swojego występu używali go we wszystkich możliwych konfiguracjach.
* Perfekcjonizm Grace Jones
Imponujące nogi, rewelacyjna kondycja, niesamowite kreacje - to tylko część image'u Grace Jones. W trakcie swojego występu dbała o każdy szczegół. Gdy tylko pojawiły się jakieś problemy z dźwiękiem, zwracała uwagę, robiąc z tego integralną część swojego show. I pomyśleć, że ta pani ma 62 lata!
* Zaskoczony zespół Klaxons
To był drugi występ Klaxons w Polsce. Poprzednio grali w Łodzi dla znacznie mniejszej publiczności, więc chyba nie bardzo wiedzieli, czego można się spodziewać po polskich fanach. Tym razem prezentowali część materiału z drugiej płyty, ale gdy tylko pojawiały się najbardziej znane kompozycje z debiutu (a jest ich całkiem sporo), owacja była naprawdę szalona. Najwyraźniej zaskoczyło to zespół, bo powtarzali, że nie spodziewali się takiego przyjęcia.
* Kasbian i Polska jako rockowe imperium
Muzycy Kasabian sami nazwali się najlepszym zespołem brytyjskim ostatnich lat:
Tytułem najlepszej publiczności postanowili uhonorować fanów w Gdyni, gdy po kompozycji "Empire" wyraźnie poruszony wokalista Tom Meighan wykrzyknął "Poland you are fucking Empire". Publiczność zrewanżowała się przy piosence "L.S.F", gdy po wybrzmieniu ostatnich akordów wciąż długo nuciła charakterystyczną melodię.
* Eddie Vedder na koncercie Pavement
Ktoś, kto nie zna poczucia humoru Stephena Malkmusa, mógł wziąć to na poważnie. W trakcie występu Pavement, pozdrowił ze sceny Eddiego Veddera, "który stoi w tłumie i ogląda koncert". Sporo osób zaczęło się w tym momencie rozglądać z zaciekawieniem
* Kings Of Convenience a polskie klaskanie
Polacy znani są z tego, że klaszczą na raz przy wszystkich możliwych okazjach. Tak było i na koncercie Kings Of Convenience. W pewnym momencie zespół poprosił, żeby przestać, bo bez perkusji trudno im w takiej sytuacji utrzymać rytm. "Jeśli musicie robić coś z rękami, to po prostu pstrykajcie". Na szczęście pomogło.
* NAS w koszulce HOF i duch taty Marleya
NAS w trakcie koncertu z Damianem Marleyem wystąpił w koszulce z napisem HOF, czyli po prostu festiwalowym t-shircie - całkiem miły gest. Nad całym setem obydwu panów unosił się duch Boba Marleya, choćby dzięki kawałkom "Exodus" i "Could You Be Loved" oraz przesłaniu, które głosili ze sceny. A i tak najlepszą fuchę miał pan, który przez cały koncert machał na scenie rastafariańską flagą!
Kolejność przypadkowa, w miarę możliwości chronologiczna - nie stopniowaliśmy tych wydarzeń, bo zapewne każdy fan ma do nich bardzo osobisty stosunek :-)
* Eddie Vedder na scenie z Benem Harperem & Relentless7 *
Lider Pearl Jam przyjaźni się z Benem Harperem od dłuższego czasu. W trakcie ostatniej trasy Pearl Jam, zespół Bena grał już kilkakrotnie jako gość specjalny, więc wiedzieliśmy, że w trakcie jednego z utworów na scenie pojawia się czasami z nimi Eddie Vedder. Nie było gwarancji, że tak stanie się również w Polsce, ale kilka minut przed godziną 21.00 na scenie głównej rozbrzmiały pierwsze dźwięki "Under Pressure", a Ben zapowiedział Eddie'go. Nie jest łatwo zmierzyć się z tym utworem, bo wykonanie Queen i Davida Bowie'go należy do klasyków, ale panowie naprawdę poradzili sobie z tym rewelacyjnie.
* Eddie Vedder i bezpieczeństwo, Jeff Ament w koszulce od fanów *
Od czasu tragicznego występu na festiwalu Roskilde sprzed dziesięciu lat, kiedy podczas koncertu zginęło 9 osób, zespół Pearl Jam w sposób szczególny dba o bezpieczeństwo fanów. Również i w Polsce Eddie przerwał koncert, aby uspokoić publiczność szalejącą przy barierkach i poprosić o cofnięcie się o trzy kroki, aby nikomu nic się nie stało. Serca fanów podbił też krótką przemową w języku polskim:
Kolejny ukłon w stronę polskich widzów wykonał basista Jeff Ament, który na bisy wyszedł ubrany w zieloną koszulkę, przygotowaną specjalnie na tę okazję przez polskich fanów i serwis PearlJam.pl.
* Massive Attack i nagłówki z polskich portali
Tradycyjnie w trakcie koncertu Massive Attack za plecami muzyków na telebimach wyświetlane były nagłówki z polskiej prasy i portali. Tym razem mogliśmy wychwycić m.in. fragmenty tekstu o Nergalu i fankach Dody oraz Julii Kamińskiej, a także tytuły dotyczące wyborów.
* Energia Skin i Skunk Anansie
Trudno nie docenić charyzmy Skin. Gdy ta kobieta pojawia się na scenie, nie można oderwać od niej wzroku - jej potężny głos grzmi, a ona skacze, biega, przytula się do kolegów, prowadzi dialog z publicznością i skacze w tłum. Zapewne z tego powodu zawsze może liczyć w naszym kraju na świetne przyjęcie. W trakcie występu na Open'erze zapowiedziała już, że na kolejną wizytę nie będziemy musieli czekać długo (na Facebooku pojawiła się nawet informacja, że pojawią się w przyszłym roku). Trzymamy za słowo! Może przy okazji promocji nowej płyty Skunk Anansie?
* The Dead Weather i obietnica ponownego przyjazdu
Również Jack White w trakcie koncertu The Dead Weather podkreślał, że jest bardzo szczęśliwy z powodu swojej ponownej wizyty w Polsce. Na koniec występu powiedział "Do zobaczenia wkrótce", a w trakcie naszej rozmowy przed koncertem zapowiadał, że może następnym razem przyjedzie sam. Czekamy.
Hmm...byłem tam i uważam że festiwal jako całość to niewypał.
Naprawdę nie można traktować ludzi w ten sposób.!Organizacja?? Poza dobrze zorganizowaną maszynka do wyciągania pieniędzy--to nić więcej...niestety.