Wczoraj dzięki zdjęciom cofnęliśmy się do 2008 roku na koncert w Chorzowie, dzisiaj sięgamy jeszcze dalej - do koncertów w 1996, 1999 i 2004 roku.
Metallica grała w Polsce już siedem razy. Dzisiejszy koncert ze Slayerem, Anthraxem, Megadeth i Behemothem jest ósmy. Organizatorzy spodziewają się nawet stu tysięcy fanów metalu, w tym kilku tysięcy przybyszów spoza granic naszego kraju.
Oto jak Gazeta Wyborcza opisywała koncert z września 1996 roku:
Koncert Metalliki w katowickim "Spodku" zdecydowanie zdetronizował wszystko, co do tej pory widziano w tej hali (...) Już widok samej sceny robił wrażenie. Stała na środku płyty "Spodka", więc widzowie otaczali zespół z wszystkich stron. Scena składała się jakby z dwóch wysp, na których stały perkusje. Grający na bębnach Lars Urlich, używał to jednej to drugiej. Perkusje powoli kręciły się dookoła (...) Muzycy promowali wprawdzie swoją najnowszą płytę, ale grali utwory z wszystkich krążków. Z fragmentów numerów z debiutanckiej płyty "Kill 'Em All" zrobili genialną wiązankę. Podobnie zrobili z "balladami", które zakończył ich największy przebój "Nothing Else Matters" wykonywany na początku przez samego Hetfielda siedzącego na wysokim stołku (...) Cały występ trwał 2,5 godziny. Po pół godzinie bisu coś zaczęło się psuć. Trzeszczało w głośnikach, światła zaczęły chaotycznie gasnąć. Nagle buchnął ogień i jakiś człowiek zapalił się od niego. Przebiegł między sceny i tam rzucili się na niego ochroniarze, by go zgasić. Wszyscy wstrzymali oddech. Zgasło światło, a dwie kilkunastometrowe konstrukcje przewróciły się na scenę, na której akurat nie było muzyków. Za moimi plecami kilka osób zastanawiało się, czy nie uciekać z hali. Po scenie jacyś ludzie biegali z latarkami (...) Do końca koncertu część publiczności zastanawiala się, czy dramatyczne wydarzenia na scenie były wyreżyserowane. Tylko prawdziwi znawcy Metalliki wiedzieli, że grupa lubi robić takie niespodzianki. Przed koncertem "awaria" została precyzyjnie przetrenowana.
W "Gazecie" znalazła się również wzmianka o przylocie muzyków i ich rozpaczliwym poszukiwaniu... pierogów:
Od soboty w Katowicach gościli muzycy najsłynniejszej na świecie grupy metalowej. W przeddzień jedynego koncertu w Polsce bezskutecznie próbowali znaleźć w mieście restaurację z pierogami.
Metallica przyleciała czarterowym samolotem na lotnisko w Pyrzowicach. Wiele godzin czekały na zespół tłumy fanów. Przed wyjściem z odprawy celnej ochroniarze ustawili szpaler i czwórka muzyków błyskawicznie weszła do autokaru. Na drodze do "Spodka" grupę pilotowała policja.
Na koncert amerykańskiego zespołu przyszło ponad 9000 fanów. Jeszcze przed godz. 17 "Spodek" otaczał gęsty tłum ludzi - niektórzy czekali już od rana.
W 1999 roku odbył się koncert w stolicy na Stadionie Gwardii:
Metallica podczas występu wydawała z siebie nawet 120 decybeli, mniej więcej tyle, ile wojskowy samolot odrzutowy przy starcie. Nagłośnienie zespołu miało moc 400 tys. W, dla porównania The Rolling Stones przywiózł do Chorzowa dla 60 tys. ludzi "tylko" 252 tys. W. Energię podawały trzy generatory specjalnie na tę okazję sprowadzone z Belgii. Nie wykorzystano polskich, gdyż jak mówili organizatorzy koncertu, pracują tak głośno, że nie można by przeprowadzić imprezy.
Scena miała 45 m długości, 12 wysokości i 14 metrów szerokości. Cały sprzęt przyjechał 12 tirami. 250 pracowników technicznych rozstawiało go trzy dni. 300 ochroniarzy dbało o bezpieczeństwo. 500 osób przypadało na jedną z 60 toalet.
Pięć lat później Metallica i jej fani opanowali Chorzów:
Niczego nie da się porównać z energią, jaką wytwarza 45 tys. ludzi, jednym głosem krzyczących "Weź mnie za rękę". Wczorajszy koncert Metalliki obfitował w takie magiczne chwile (...) Metallica grała ponad dwie godziny. Usłyszeliśmy utwory z niemal wszystkich płyt: "Creeping Death", "Battery", "Welcome Home (Sanitarium)", "The Four Horsemen", "Master of Puppets" i "Blackened". Były też wzniesione w niebo zapalniczki przy "Nothing Else Matters" i wojenne wystrzały przy "One".
źródło cytatów: Gazeta Wyborcza
Dodaj swój komentarz:
Komentarze:
- najfajniejsze
- najnowsze
-
Komentarz poniżej pewnego poziomu Wyświetl
-
betty791 16.06.10, 19:45
Byłam w Chorzowie . Wielki szacun dla zespołu! Wrażenia bezcenne!!
-
prong 16.06.10, 19:14
A gdzie autorowi uciekło największe wydarzenie. Monsters of rock w 1991 roku?
-
go 16.06.10, 16:38
Byłam w 1999r. na Gwardii. Świetny koncert, świetne supporty (uwielbiałam wówczas Monster Magnet) i koszmarnie tłuste kiełbaski sprzedawane na koncercie. Żałuję, że nie mogę być w kraju na tym koncercie.
-
gregohr 16.06.10, 15:11
'99 W-wa- świetny występ Apocaliptiki (bodajże w Enter sandman riff w środku przedłużany tak długo, aż jeden z członków kapeli wymienił strunę w wiolonczeli); Meta- do końca na najwyższych obrotach- ostatnie (chyba )Die my darling rozjechało i tak już leżącą publiczność...no i kolejki po colę...no i bez problemów można się było dostać prawie pod samą scenę!'08 Chorzów- jako dużo starszy słuchacz- tu o byciu pod sceną można było pomarzyć (snakepit). A i Meta już tak nie szalała na scenie. Jak zwykle najlepiej wyszło "dajowanie" w CD, w pamięci mam jeszcze tekst JH o fladze ("did You see that banner?") i jakiegoś młodziaka, który ledwo trzymając się nogach przepychał się to w jedną, to w drugą stronę. To, że był pijany- OK, jego sprawa- ale to, że nie chciało mu się iść do kibla żeby się wysr...- to już przeszkadzało wszystkim dookoła. Waliło od niego ciepłym, świeżutkim gównem :/aha- ludzie z trybun narzekali, że kiepskie nagłośnienie- ja na płycie nie odczułem tego...




























