The best and the rest, czyli najlepsze i najgorsze momenty Grammy 2017

Victoria Banach
16.02.2017 14:33
Adele i jej 5 statuetek

Adele i jej 5 statuetek (MIKE BLAKE / REUTERS / REUTERS)

Za nami Grammy Awards 2017, a co za tym idzie - mnóstwo ciekawych występów, mniej lub bardziej udane kreacje gwiazd, no i oczywiście w końcu znamy laureatów nagród. Największą ilością statuetek tego wieczoru mogła pochwalić się Adele, która zgarnęła ich aż 5! Beyonce także była jednym z "motywów przewodnich" wieczoru. Co jeszcze działo się na najważniejszym muzycznym wydarzeniu w roku? Oto 5 sytuacji, o których mówiono po zakończeniu gali.

Laureaci niedzielnego wieczoru

Najważniejszym elementem na Gali Grammy, jest oczywiście wręczenie "złotych gramofonów" zwycięzcom w różnych kategoriach. W tym roku Adele otrzymała nagrodę między innymi za Album Roku, do której nominowana była także Beyonce. Zwyciężczyni nie zgodziła się z werdyktem, wyznając w swojej przemowie, że uważa Knowles za genialną, dziękowała jej za wszystko co robi, i że to właśnie ona zasługuje na statuetkę, po czym symbolicznie przełamała swoją nagrodę na pół. Wzruszona do łez wykonawczyni "Formation" również mocno dziękowała Brytyjce za ten gest. Pojawił się też polski akcent na gali, ponieważ wyróżnionym Grammy - najważniejszą nagrodą w świecie muzyki - w kategorii Najlepsza Muzyka Chóralna został Krzysztof Penderecki. Jednak 84-letni kompozytor nie odebrał swojej statuetki osobiście. Warto wspomnieć o zmarłym Davidzie Bowie, który został wyróżniony w aż 3 kategoriach.

Dwudziestu jeden nagich pilotów?

Grammy 2017 w kategorii Najlepsze Wykonanie Pop przez Duet/Grupę (Best Pop Duo/Group Performance) zdobył zespół Twenty One Pilots za piosenkę "Stressed Out". Ale to nie wygrana chłopaków, czy nawet jaskrawożółte włosy jednego z nich, zaskoczyły widzów. Otóż, zarówno Tyler Joseph, jak i Josh Dun odebrali nagrodę... bez spodni. Jednak mieli na to pewne wytłumaczenie. Okazało się, że mieli to w planach od lat! "Kilka lat temu, jeszcze nim zarabialiśmy pieniądze na muzyce, oglądając Grammy Awards, zauważyliśmy, że obaj siedzimy w bieliźnie. Josh wtedy powiedział, że jeśli kiedykolwiek uda nam się wygrać, to właśnie tak powinniśmy odebrać nagrodę." wspominał Tyler Joseph, wokalista duetu. Jak widać - słowa dotrzymali.

Legendy należycie upamiętnione

W tym roku ogłoszono, że na Grammy zostanie uczczona pamięć zmarłych Prince'a i George'a Michaela. Nie wiadomo było jednak, komu przypadnie ten zaszczyt. Wszystko okazało się podczas gali - Adele wystąpiła z piosenką George'a Michaela, a utwór Prince'a wykonał Bruno Mars. Wokalistka ubrana była w skromną czarną sukienkę, a zbędną oprawę odpuściła, stawiając jedynie na zdjęcia zmarłej legendy w tle. Brytyjka swój występ przerwała, przepraszając i przeklinając, jednak tłumaczyła, że chce, aby ten występ był dla Michaela idealny. Ostatecznie podczas powtórki wyszło tak, jak sobie tego życzyła. Nie mniejsze wrażenie zrobił na widzach Bruno Mars, ubrany w garnitur przypominający ten słynny fioletowy Prince'a. Piosenkarz zdecydował się na mnóstwo świateł, a w trakcie zaskoczył wszystkich niesamowitym solo gitarowym, na instrumencie, który był bardzo podobny do tego, na którym grał autor "Purple Rain". Oba występy równie mocno wzruszyły zebranych na sali.

Gagatallica, czyli największa wtopa wieczoru

Szerokim echem w mediach odbił się wspólny występ zespołu Metallica i Lady Gagi na tegorocznych Grammy. Niestety, ten "performens" przejdzie do historii jako jeden z mniej udanych. Nie dość, że Jamesowi Hetfieldowi nie działał mikrofon podczas wykonywania "Moth Into Flame" i całość wyglądała trochę jak solowy występ Lady Gagi, to otoczka sprawiała wrażenie parodii heavy metalowego koncertu. Przerysowany strój wokalistki, za dużo niepotrzebnej pirotechniki i żenujący tancerze - te szczegóły raczej przelały czarę goryczy, bo frontman zespołu swoje zdegustowanie okazał już schodząc ze sceny, wręcz zrzucając z siebie gitarę po skończonym "show".

Zaskakująca "Kreacja Wieczoru"

Wiadomo, że gwiazdy zawsze konkurują ze sobą, by zostać okrzykniętą Najlepiej Ubraną. Różnego rodzaju czerwone dywany i gale temu sprzyjają. Jednak w tym roku, najwięcej szumu wokół siebie swoim strojem wywołał... CeeLo Green. Muzyk wystąpił w dość nietypowej kreacji - ubrany był od stóp do głów w złoto, włącznie ze złotą maską na twarzy. Thomas DeCarlo Callaway, bo tak naprawdę nazywa się artysta, nie schodzi z nagłówków, choć niekoniecznie w pozytywnym wydźwięku. Kostium Greena został porównany do opakowania Ferrero Rocher - czekoladki w złotym papierku. Co ciekawe, sam zainteresowany mówi, że to absolutnie nie on. Jednak CeeLo Green znany jest ze swojego zamiłowania do posiadania alter-ego i pracy pod pseudonimem - był członkiem duetu nazwanego Gnarls Barkley. Zachodnie media podejrzewają, że to kolejny podobny pomysł, ponieważ ów złoty bohater podobno nosi imię Gnarly Davidson.

#GRAMMYs 2017 cc: @iamgnarlydavidson @frazerkh

Post udostępniony przez CeeLo Green (@ceelogreen)

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

POLECANE RADIA