Uber zaszedł klientom za skórę. Co sprawiło, że popularna aplikacja jest masowo kasowana?

Weronika Gazda
31.01.2017 12:52
Aplikacja firmy Uber

Aplikacja firmy Uber (fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta)

Korzystacie z Ubera? Może to czas, by poważnie zastanowić się nad wyborem swojego przewoźnika. Ruszyła akcja #DelateUber, w której wszyscy sprzeciwiający się polityce firmy, masowo kasują apkę ze swoich smartphonów. O co chodzi? I dlaczego popierają to nawet największe gwiazdy show-biznesu?

Donald Trump został prezydentem Stanów Zjednoczonych dopiero od niedawna, ale to wystarczająco długo, by udało mu się podzielić reprezentowany graj na dwa, dość solidnie oddzielone, kawałki. Tylko co ma z tym wspólnego firma przewodowa Uber? Otóż więcej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Akcja #DelateUber rozrasta się w mgnieniu oka, a wszystko na własne życzenie poszkodowanej marki.

Uber chyba jeszcze nigdy nie miał tak poważnych problemów wizerunkowych. A wszystko przez decyzję jaką samoistnie podjął. Jak się okazuje, nie zawsze warto wykorzystywać każdą życiową okazję, bo może odbić się to czkawką. Amerykanie nie przebierają w słowach i jawnie krytykują Travisa Kalanicka, czyli szefa Ubera. Pewnie założyciel aplikacji nie przejąłby się obelgami i ogólnym zdenerwowaniem klientów, gdyby nie fakt, że klienci posunęli się do radykalnych czynów. Lawinowo usuwają apkę ze swoich telefonów, aby wyrazić swoje poparcie dla akcji #DelateUber.

Ale afera!

Zamieszanie rozpoczęło się w miniony weekend, kiedy to mieszkańcy Nowego Jorku protestowali przeciwko dekretowi wydanemu przez Donalda Trumpa. Dotyczy on zakazu wjazdu imigrantów z Iraku, Iranu, Syrii, Libii, Jemenu, Sudanu i Somalii na teren Stanów Zjednoczonych. Do eksponowania swojego niezadowolenia przyłączyły się nie tylko największe gwiazdy takie jak między innymi modelka Gigi Hadid, czy popowa wokalistka Rihanna, ale również szefowie największych firm technologicznych w USA.

Nieopłacalna polityka

Swój sprzeciw wyraził nawet nowojorski związek taksówkarzy, który specjalnie dla akcji w sobotę zawiesił kursy na międzynarodowe lotnisko JFK, w NY. Niestety, konkurencja nie śpi. Jeden z aktualnie najmodniejszych przewodników - Uber- postanowił w nie próżnować i w tym czasie zlikwidował tak zwany cennik dynamiczny (zwiększenie opłaty, kiedy zapotrzebowanie na przejazdy wzrasta). Klienci nie mogli pozostawić tego bez komentarza. Ich poziom zdenerwowania sięgnął zenitu, tym bardziej, że nawet firma Lyft, czyli największa konkurencja Ubera, poparła amerykanów i przystąpiła do masowego protestu. Nic więc dziwnego, że protest dotyczący decyzji prezydenta USA, przerodził się w kolejny publiczny sprzeciw wycelowany prosto w Ubera. #DelateUber wspierają między innymi twórczyni serialu "Girls"- Lena Dunham. Która z popularnych gwiazd będzie następna?

Uber Lena Dunhamtwitter.com/lenadunham

POLECANE RADIA