Selah Sue w Stodole - relacja z koncertu

AP
09.03.2012 13:51
Selah Sue, fot. selahsue.com

Selah Sue, fot. selahsue.com (Selah Sue, fot. selahsue.com)

Jeżeli debiutancki album Selah Sue przypadł Wam do gustu, a nie odwiedziliście w środę warszawskiej Stodoły, stwierdzam jedno - macie czego żałować.

Koncert wypadł fantastycznie – setlista była doskonale dobrana, artystka miała świetny kontakt z publicznością, a zebrani słuchacze wykazali się bezbłędną znajomością wielu tekstów piosenek. Choć od razu można było rozróżnić, kto odrobił pracę domową i zapoznał się z wydawnictwami Selah Sue a kto nagminnie oglądał reklamę słodkich batoników, Stodoła pękała w szwach.

Podczas koncertu wokalistka entuzjastycznie zagadywała publiczność, zagrzewała do śpiewu a nawet zalotnie prosiła o sugestie, co powinni zagrać. I co jak co, ale w ustach żadnego zagranicznego artysty słowo „Warszawa” nie wypadło tak dźwięcznie i poprawnie. Pod koniec koncertu Sanne Putseys wyznała, że kocha Polskę, na jej twarzy cały czas malował się szczery uśmiech.

Muzycznie – bezbłędnie. Utwory zostały wzbogacone o mocniejsze partie i jazzowo-soulowe wstawki, zespół spisał się na medal. A sama gwiazda wieczoru? Poza cudowną, charakterystyczną chrypką Belgijka zaprezentowała swoje imponujące możliwości wokalne podczas intro do „Peace of Mind”, pozostałe utwory zaśpiewała perfekcyjnie. Na naszej setliście znalazło się „Please” (na krążku zarejestrowane w duecie z Cee-Lo Greenem), usłyszeliśmy też m.in. „Crazy Vibes”, „Raggamuffin” czy „Crazy Sufferin Style”, pojawił się także cover „Lost Ones” Lauryn Hill.

Oczywiście, nie mogło zabraknąć „This World”, który publiczność znała bardzo dobrze i wyśpiewała go razem z Sanne. Na bis, podobnie jak na wcześniejszych setlistach, przypadło „Summertime” oraz najnowszy utwór Selah Sue zatytułowany „Choke” – który sama gwiazda określiła dubstepowym kawałkiem. Być może i pachniało to dubstepem, ale na pewno było idealnym i mocnym zakończeniem nieskazitelnego koncertu.

Niestety, recenzja nie może obyć się bez opisu spraw organizacyjnych. Serdecznie współczuję osobom, którym nie udało się dostać biletów na warszawski koncert, ja sama zakupiłam swój w kilka dni po tym, jak trafiły do sprzedaży. Po ogłoszeniu sold outu sfrustrowani słuchacze mogli… wpisać się na listę oczekujących na kolejne koncerty Selah Sue, tak w formie pocieszenia. A nuż, za pół roku pojawi się mail o powrocie Belgijki do Polski. Czyż to nie urocze? Jeśli panna Putseys powróci do stolicy (najlepiej w cieplejszym okresie), proponuję Amfiteatr w Parku Sowińskiego! Może tam wszyscy się pomieścimy.

Ten wieczór na pewno zapadnie nam w pamięć. Selah Sue udowadnia, że doskonała płyta może zostać fantastycznie doprawiona dla urozmaicenia koncertu. Młoda artystka podczas swojej pierwszej wizyty pokazała mocny charakter i niezwykły głos, który na żywo rozbrzmiewa sto razy bardziej poruszająco i elektryzująco, niż na płycie.

Myślę, że jesteśmy świadkami rozkwitu niesamowitej osobowości, o której będzie „się mówić” coraz więcej. I dobrze!

Selah Sue - słuchaj teraz na tuba.FM

gościnnie dla Tuby: Agata Pawłowska

Więcej o:

POLECANE RADIA