Przebudzenie Varius Manx

03.02.2011 10:58
Mają za sobą trudne chwile, natury artystycznej, jak i osobistej, tragiczne ciosy od losu i objawy zwykłego ludzkiego zwątpienia, ale powracają z nowym singlem "Przebudzenie" i trudno oprzeć się symbolice tego słowa.
"Każdy ma prawo do życia" - mówi Robert Janson.

Oto więc jesteśmy świadkami przebudzenia Varius Manx. To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich, którym brakuje na polskiej scenie muzyki przebojowej, ale też uduchowionej i rozmarzonej. Po prostu wartościowej.

Varius Manx powstali 21 lat temu i początkowo wykonywali muzykę instrumentalną. Chwaleni w branży, nie przebili się do szerszej publiczności aż do połowy lat 90., kiedy to za mikrofonem w zespole stanęła Anita Lipnicka. Gdy z jej ust popłynęła wieloznaczna opowieść o kobiecie, która ma siłę cała Polska zakochała się w piosenkach Varius Manx. Dzisiaj - a więc kilka platynowych płyt i kilkadziesiąt przebojów później - doczekaliśmy się oficjalnej zapowiedzi nowego albumu! Tytuł płyty oczywiście zaczynał się będzie na literę "E" Co to będzie za słowo, zdecydują fani grupy, ale dobrze byłoby, gdyby w którymś z ludzkich języków znalazł się taki trzyliterowy wyraz, który symbolizuje konsekwencję, wiarę w siebie i najwyższą jakość. Bo w takich właśnie okolicznościach powstał i taki jest nowy materiał Varius Manx.

"Czy znajdziemy odbiorców? To marzenie każdego artysty" - przyznaje skromnie Robert Janson

Przecież trudno wyobrazić sobie, by te piosenki nie trafiły do kogoś, kto choć raz w życiu zanucił sobie pod nosem "Zanim zrozumiesz", "Orła cień" czy "Maj". Unikalne połączenie liryzmu z krainy łagodności rodem, melodii godnych najwyższych miejsc list przebojów i znakomitego warsztatu wykonawczego to od zawsze znak rozpoznawczy Varius Manx i zarazem brzmienie, którego w ostatnich latach szczególnie brakuje polskiej muzyce pop.

Ale jest coś jeszcze. Cudowna broń Roberta i kolegów. Piękna i niebezpiecznie zdolna Anna Józefina Lubieniecka. Jeszcze niedawno była łobuziarą na jednym z kieleckich osiedli, niewiele później trafiła do Teatru Buffo, potem "Szansy na sukces" i formacji Piotra Rubika. Aż wreszcie los zaprowadził ją do Varius Manx. Wniosła do zespołu nie tylko swoje niewątpliwe wokalne umiejętności, ale też radość i energię, którą mogłaby zarazić całą Łódź, a co dopiero kilku muzyków z tego miasta

"Charyzmatyczna młoda wokalistka, buntowniczka, której towarzyszy czterech panów w średnim wieku, ze sporym bagażem doświadczeń. Takie połączenie dwóch żywiołów to dobra prognoza na przyszłość" - przyznaje, jak zawsze powściągliwie, Janson.

A co na to sama Józia, bo tak nazywają ją starsi koledzy z zespołu?

"Uniosę to, przecież są w życiu trudniejsze sprawy. A jeśli będzie trzeba, zamknę drzwi i wyłączę internet" - śmieje się wokalistka.

Ani się spostrzeżecie, kiedy i was zarazi tym entuzjazmem

 

POLECANE RADIA